poniedziałek, 22 września 2008

obrazki z życia

Niedzielne południe - gorące jak na Belgię w tej porze roku. W centrum miasta, które przygotowuje się na obchody 200-lecia jakiegoś swojego ważnego wydarzenia, przy fontannie siedzi sobie czwórka studentów. Z dzwonów pobliskiej katedry rozbrzmiewa muzyka. Zaraz zagra melodię "Drunken sailor" ("Morskie opowieści"). Póki co, do naszych uszu dochodzą płynne dźwięki "Usta milczą dusza śpiewa". W ustach smak kupionych przed chwilą belgijskich czekoladek. Jasna strona Erasmusa. Oby takich jak najwięcej.

Poniedziałkowy ranek. Pierwsza wizyta w laboratorium nieubłaganie się zbliża. Jak to będzie? Jakich ludzi spotkamy? Jak będzie wyglądać miejsce, w którym przepracujemy najbliższe miesiące? Droga na uczelnię jest bardzo krótka. To już tutaj.
...
Nieźle. Mogło być dużo gorzej. To tylko pierwsze spotkanie, więc ciężko coś powiedzieć, ale damy radę. Przynajmniej taką mamy nadzieję. Jest jeszcze przed południem. Na dzisiaj to już koniec zajęć, ale taka sytuacja zbyt szybko się nie powtórzy. "Będziecie tu od ósmej do siedemnastej. Z godzinną przerwą obiadową."

Brak komentarzy:

Subiektywna mapa