Wszystko wcześniej zaplanowały. Niby nic, pójdziemy dziś odwiedzić Maćka. Nie wyczułem podstępu. A powinienem, bo wychodzenie w taką pogodę, na drugi koniec miasta nie jest w ich stylu. No i gdy dotarliśmy na miejsce, wręczyły nam po zestawie "duży chłopiec" (guma do żucia, lizak, oranżada w proszku etc).
Fajnie :)
1 komentarz:
Rok temu... cieszę się, że tam byliśmy :)
Prześlij komentarz