Tak, jak wcześniej pisał Tobiasz, niedzielne wspólne gotowanie stało się tradycją. Dzisiaj mieliśmy specjalną okazję, dlatego obiad wymagał specjalnej oprawy. Było spaghetti (w ilości, która napełniłaby brzuchy całej armii głodomorów), wino, szampan, a nawet torcik. W ten sposób uczciliśmy 23. rocznicę dnia, w którym świat uradował się z pierwszego krzyku Tobiasza.
Nie wiem, jak ten dzień będzie wspominał jubilat. Nie do końca był on dla niego szczęśliwy. Najpierw okazało się, że cheeseburger, którego zamówił w okienku z żółto-czerwonym logo, jest 2 razy droższy niż hamburger, a później nieznana siła spowodowała, że moneta, którą wrzucał do automatu z napojami wpadła pod automat i nie dało się jej stamtąd wydobyć. Może z pozycji studenta w Polsce nie wydaje się to bardzo wielką stratą, ale tutaj jej dotkliwość trzeba mnożyć, w przybliżeniu, przez 3,5...
1 komentarz:
oj, dobrze będzie wspominał, dobrze.
Prześlij komentarz