<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-8009239332313945799</id><updated>2012-02-16T12:30:47.630+01:00</updated><category term='St. Nicolaus'/><category term='zwiedzanie'/><category term='Brugia'/><category term='śnieg'/><category term='szpital'/><category term='podróż'/><category term='pralnia'/><category term='Kerk Korenmarkt'/><category term='spacer'/><category term='Belgowie'/><category term='morze'/><category term='uniwersytet'/><category term='kebab'/><category term='impreza'/><category term='Turkowie'/><category term='wrocław'/><category term='flamandzki'/><category term='Bruksela'/><category term='praca'/><category term='fomalności'/><category term='przygoda'/><category term='zabawa'/><category term='rower'/><category term='muzeum'/><category term='wino'/><category term='internet'/><category term='obiad'/><category term='niedziela'/><category term='pomyłka'/><category term='smok'/><category term='gent'/><category term='geje'/><category term='praktycznie'/><category term='ryanair'/><category term='sport'/><category term='bałwan'/><category term='sztuka'/><category term='lemanizm'/><category term='graslei'/><category term='zima'/><category term='gotuj z Tobiaszem'/><category term='gitara'/><category term='weekend'/><category term='gotowanie'/><category term='formalności'/><category term='piwo'/><category term='specjalności'/><category term='noc'/><category term='pogoda'/><category term='Taize'/><category term='Boże Narodzenie'/><category term='erasmus'/><category term='lab'/><category term='koncert'/><title type='text'>Żak na Erasmusie</title><subtitle type='html'>czyli studia i praktyki w Gandawie.</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://gandawa.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8009239332313945799/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gandawa.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>Maciek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06361588513281931145</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_NvYLJF1pTuk/SPeK2tmXiiI/AAAAAAAAAFk/-TbdnHblnVE/S220/blog+profill.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>46</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8009239332313945799.post-6134970599799990374</id><published>2009-12-22T22:28:00.002+01:00</published><updated>2009-12-22T23:32:34.477+01:00</updated><title type='text'>Acetylokoenzym A</title><content type='html'>Od końca pobytu w Gandawie i napisania tej piosenki minął już prawie rok, ale umieszczam ją dopiero teraz. Lepiej późno niż wcale.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="320" height="266" class="BLOG_video_class" id="BLOG_video-31d9a346aa308c8" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/get_player"&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF"&gt;&lt;param name="allowfullscreen" value="true"&gt;&lt;param name="flashvars" value="flvurl=http://v10.nonxt1.googlevideo.com/videoplayback?id%3D031d9a346aa308c8%26itag%3D5%26app%3Dblogger%26ip%3D0.0.0.0%26ipbits%3D0%26expire%3D1332968570%26sparams%3Did,itag,ip,ipbits,expire%26signature%3D19E3E5BBE17B0989065D9ED981D2AD3EDDC10D24.737FC05EF3B072B937833805FDB5CC7A8FBA172A%26key%3Dck1&amp;amp;iurl=http://video.google.com/ThumbnailServer2?app%3Dblogger%26contentid%3D31d9a346aa308c8%26offsetms%3D5000%26itag%3Dw160%26sigh%3DVHVtjVy_y6KebLm28bLpSsrllYc&amp;amp;autoplay=0&amp;amp;ps=blogger"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/get_player" type="application/x-shockwave-flash"width="320" height="266" bgcolor="#FFFFFF"flashvars="flvurl=http://v10.nonxt1.googlevideo.com/videoplayback?id%3D031d9a346aa308c8%26itag%3D5%26app%3Dblogger%26ip%3D0.0.0.0%26ipbits%3D0%26expire%3D1332968570%26sparams%3Did,itag,ip,ipbits,expire%26signature%3D19E3E5BBE17B0989065D9ED981D2AD3EDDC10D24.737FC05EF3B072B937833805FDB5CC7A8FBA172A%26key%3Dck1&amp;iurl=http://video.google.com/ThumbnailServer2?app%3Dblogger%26contentid%3D31d9a346aa308c8%26offsetms%3D5000%26itag%3Dw160%26sigh%3DVHVtjVy_y6KebLm28bLpSsrllYc&amp;autoplay=0&amp;ps=blogger"allowFullScreen="true" /&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest oparta na faktach, ale nie należy jej brać zbyt serio...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8009239332313945799-6134970599799990374?l=gandawa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gandawa.blogspot.com/feeds/6134970599799990374/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8009239332313945799&amp;postID=6134970599799990374' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8009239332313945799/posts/default/6134970599799990374'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8009239332313945799/posts/default/6134970599799990374'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gandawa.blogspot.com/2009/12/acetylokoenzym.html' title='Acetylokoenzym A'/><author><name>Tobiasz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04110400278783696950</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SNbJSprItkI/AAAAAAAAAAQ/pL8_i1wzTJ4/S220/t.JPG'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8009239332313945799.post-7313009338144730403</id><published>2009-02-06T23:55:00.007+01:00</published><updated>2009-02-07T00:47:11.068+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wino'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przygoda'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='erasmus'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='formalności'/><title type='text'>last but not least</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SYzKD2djfyI/AAAAAAAAAO8/ShxMrpAsCEI/s1600-h/DSC00853.JPG"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SYzKD2djfyI/AAAAAAAAAO8/ShxMrpAsCEI/s200/DSC00853.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5299833029016125218" /&gt;&lt;/a&gt;Obiecane podsumowanie. Dopiero teraz, bo raz, że trochę więcej czasu staram się ostatnio poświęcać przygotowaniom do egzaminu, a dwa, że może potrzebny był jakiś dystans czasowy, by trafniej ocenić cały ten wyjazd. Nie można jednak czekać zbyt długo. I tak, dwa tygodnie po przyjeździe zasiadłem do napisania ostatniego rozdziału.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Generalnie, to ja bardzo pozytywnie oceniam tego Erasmusa. Praktycznie na każdej płaszczyźnie był on udany:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1) naukowo&lt;br /&gt;Dużo doświadczenia zdobyłem. Przesiadywałem w tym labie po czterdzieści godzin tygodniowo, więc teraz bez problemu powinienem się odnaleźć w laboratorium mikrobiologicznym. Badania do pracy są zrobione i w dużej części spisane. Jeszcze trzeba będzie siąść i trochę popisać, ale pewnie większość już jest.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2) krajoznawczo&lt;br /&gt;Mieliśmy kilka wycieczek (Antwerpia, Brugia, Ostenda, Bruksela, Rotterdam), więc kawałek świata zobaczyliśmy. Nie tylko Belgię lepiej poznaliśmy, ale też kulturę innych narodów. O Ekwadorze wiem teraz całkiem sporo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3) towarzysko&lt;br /&gt;Nie mieszkaliśmy w akademiku i nie chodziliśmy na zajęcia z innymi studentami, więc tak mnóstwa osób nie poznaliśmy. Ale przecież nie o ilość chodzi :) Bywaliśmy na Overpoorcie (ulica z mnóstwem knajp i dyskotek), ale większość imprez była w domciu, w bardziej kameralnym gronie, przy Youtubie, gitarze i tanim winie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A te ciemne strony? &lt;br /&gt;Rozłąka z bliskimi nie jest tak dotkliwa, jeśli w pokoju jest internet. Dzięki skype (jak to się odmienia?) i gg tej odległości tak bardzo się nie czuje. Wiadomo, że to nie jest to samo, co kontakt na żywo, no ale nie można być w dwóch miejscach naraz.&lt;br /&gt;Problemem czasem były formalności, ale i to jest do przejścia. &lt;br /&gt;Jak ktoś lubi marudzić, to zawsze znajdzie powody, żeby ponarzekać. Ja ten wyjazd oceniam bardzo pozytywnie, a te drobne minusy nie wpłyną znacząco na ogólne wrażenie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podziękowania to nie jest tylko obowiązkowa część pracy magisterskiej. One są potrzebne by nie zapomnieć o ludziach, dzięki którym ten wyjazd się udał. Zaangażowanych w to było wiele osób, zaczynając od rodziny, które mnie w tym wspierała, poprzez tych którzy dzielili podobny los (Współlokatorki, Maciek, inni Erasmusi), pomagali w wielu sprawach podczas pobytu (zwłaszcza znajomi z labu, zwłaszcza Sławek), kończąc na tych, którzy bezpośrednio w organizacji wyjazdu pomogli. Podziękować też trzeba naszemu Promotorowi: wszak to on był głównym sprawcą wyjazdu.&lt;br /&gt;Dzięki!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja już tu więcej nie będę pisał, może Maciek coś jeszcze dorzuci. Na zakończenie powiem, że nie tylko warto było wyjechać na Erasmusa. Warto też było prowadzić tego bloga. Jest to świetna pamiątka z wyjazdu i radość, że go czytaliście.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;cześć, pa :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SYzHVPpT96I/AAAAAAAAAOs/GWQ5WZW5YSg/s1600-h/DSC01564.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 300px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SYzHVPpT96I/AAAAAAAAAOs/GWQ5WZW5YSg/s400/DSC01564.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5299830029299218338" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8009239332313945799-7313009338144730403?l=gandawa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gandawa.blogspot.com/feeds/7313009338144730403/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8009239332313945799&amp;postID=7313009338144730403' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8009239332313945799/posts/default/7313009338144730403'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8009239332313945799/posts/default/7313009338144730403'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gandawa.blogspot.com/2009/02/last-but-not-least_06.html' title='last but not least'/><author><name>Tobiasz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04110400278783696950</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SNbJSprItkI/AAAAAAAAAAQ/pL8_i1wzTJ4/S220/t.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SYzKD2djfyI/AAAAAAAAAO8/ShxMrpAsCEI/s72-c/DSC00853.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8009239332313945799.post-914305145168407352</id><published>2009-01-24T20:56:00.009+01:00</published><updated>2009-01-24T21:58:45.392+01:00</updated><title type='text'>to już jest koniec?</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SXuA8WHGYSI/AAAAAAAAAOk/U6g0iH09ANw/s1600-h/DSC01659.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SXuA8WHGYSI/AAAAAAAAAOk/U6g0iH09ANw/s200/DSC01659.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5294967561120014626" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Oj, intensywne były te dni ostateczne czwórki polskich studentów w odległym mieście Gandawą zwanym. Nie było czasu nawet na obejrzenie wszystkich wziętych z Polski filmów, doczytania książek. Trzeba było pozałatwiać wszystkie formalności przed wyjazdem. Trzeba było, jak najbardziej, posunąć pisanie pracy, żeby w domu jak najmniej czasu temu poświęcić. Trzeba też było wygłosić prezentację przed laboratoryjną komisją. Dowiedzieliśmy się o tym na dwa dni przed, ale to może i dobrze, że stres nie był dłuższy niż te dwa dni. Tak więc, bardzo naukowy czas mieliśmy na finiszu, który przeplatany był pożegnalnymi imprezami. Bo najpierw żegnaliśmy się z Polakami z labu. Na tą kolację mieliśmy mule, czyli małże. Poza tym frytki, robione według &lt;a href="http://gandawa.blogspot.com/2008/10/frituur.html"&gt;belgijskiej receptury&lt;/a&gt;. Sławek z Moniką przynieśli z labu garnek i frytkownicę (tak, takie rzeczy są w laboratorium).&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SXt87EoqQPI/AAAAAAAAAOM/EHyiIo__f6U/s1600-h/DSC01672.JPG"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 150px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SXt87EoqQPI/AAAAAAAAAOM/EHyiIo__f6U/s200/DSC01672.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5294963141202559218" /&gt;&lt;/a&gt; Następnego wieczoru żegnaliśmy się ze współlokatorami. Ishu miał następnego dnia trudny egzamin z piwa, więc nas wcześniej pożegnał. Iza została dłużej tak, że już prawie opanowała umiejętność czytania po polsku i gry na gitarze.&lt;br /&gt;W ostatni dzień poszliśmy do labu po raz ostatni. Ostatnie (i zarazem pierwsze)  wspólne zdjęcie. Ostatnie pożegnanie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SXt-TGe03dI/AAAAAAAAAOU/tpmRaCcqdeI/s1600-h/DSC01682.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SXt-TGe03dI/AAAAAAAAAOU/tpmRaCcqdeI/s400/DSC01682.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5294964653526670802" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Potem już tylko zdanie mieszkania, pójście z torbami na miejsce odjazdu. Zmokliśmy, bo niebo płakało, gdy wyjeżdżaliśmy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bardziej całościowo spojrzę i jakoś podsmumuję ten wyjazd w kolejnej, a pewnie i ostatniej notce.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8009239332313945799-914305145168407352?l=gandawa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gandawa.blogspot.com/feeds/914305145168407352/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8009239332313945799&amp;postID=914305145168407352' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8009239332313945799/posts/default/914305145168407352'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8009239332313945799/posts/default/914305145168407352'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gandawa.blogspot.com/2009/01/to-ju-jest-koniec.html' title='to już jest koniec?'/><author><name>Tobiasz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04110400278783696950</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SNbJSprItkI/AAAAAAAAAAQ/pL8_i1wzTJ4/S220/t.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SXuA8WHGYSI/AAAAAAAAAOk/U6g0iH09ANw/s72-c/DSC01659.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8009239332313945799.post-177309308396792055</id><published>2009-01-19T23:52:00.000+01:00</published><updated>2009-01-20T00:34:56.892+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='niedziela'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obiad'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gotowanie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='erasmus'/><title type='text'>ostatki</title><content type='html'>Ostatnie pranie. Ostatnie naleśniki. Jak by nie patrzeć: ostatni tydzień właśnie mija. &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SXUI0THr7XI/AAAAAAAAAN8/cAZEzwvt04g/s1600-h/DSC01621.JPG"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SXUI0THr7XI/AAAAAAAAAN8/cAZEzwvt04g/s320/DSC01621.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5293146631622618482" /&gt;&lt;/a&gt;Wczoraj była niedziela. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=JY20_fb4pFI"&gt;Ta ostatnia niedziela&lt;/a&gt;. W 2008 roku mieliśmy tradycję przygotowywania i wspólnego jedzenia niedzielnych obiadków. Po powrocie do kraju Maćka ta tradycja się urwała. Ale tak nie do końca, bo ostatnio wystąpiła w innej postaci. W sobotę Ishu - nasz rozśpiewany współlokator - przygotował nam tradycyjny nepalski obiad. Chyba 3 godziny spędził w  kuchni. Przyrządził kurczaka w jakimś ich specjalnym sosie. Kupił też kurczaka z rożna, bo mówi, że w jego kraju też to często jedzą. Były też ziemniaki z czymś tam. I ryż, o którym sobie przypomniał już po obiedzie. O winie, piwie i chipsach już nie wspominam. Bardzo miło spędziliśmy ten czas. Cultural experience. Jak się pojedzie na Erasmusa, to od kuchni można poznać kulturę innych krajów.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8009239332313945799-177309308396792055?l=gandawa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gandawa.blogspot.com/feeds/177309308396792055/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8009239332313945799&amp;postID=177309308396792055' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8009239332313945799/posts/default/177309308396792055'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8009239332313945799/posts/default/177309308396792055'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gandawa.blogspot.com/2009/01/ostatki.html' title='ostatki'/><author><name>Tobiasz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04110400278783696950</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SNbJSprItkI/AAAAAAAAAAQ/pL8_i1wzTJ4/S220/t.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SXUI0THr7XI/AAAAAAAAAN8/cAZEzwvt04g/s72-c/DSC01621.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8009239332313945799.post-8128805436652651041</id><published>2009-01-13T21:25:00.005+01:00</published><updated>2009-01-14T21:35:02.601+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='specjalności'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='szpital'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Belgowie'/><title type='text'>Zwarte Piet i Sinterklaas</title><content type='html'>Chociaż już zakończyłem swoją przygodę w Gent, zostało mi jeszcze kilka tematów, które chcę na blogu opisać.  Do Gandawy wracam myślami, dzisiaj razem z Wami przeniosę się w czasie aż do 6. grudnia.&lt;br /&gt;&lt;hokus i="" my="" w="" grudnia="" 2008=""&gt;&lt;br /&gt;Święty Mikołaj w Belgii odwiedza co roku nie tylko dzieci, ale i pracowników laboratorium w UZ Gent. Tym razem nie było inaczej.  Brodaty biskup - Sint Nicolaus przybył w towarzystwie Zwarte Piet [czyt. Szwate Pit]. Czarny Piotr jest pomocnikiem Świętego.  Nosi duży zgrzebny worek i karze niegrzeczne dzieci. Karci je bardziej dotkliwie niż w Polsce. Po pr&lt;/hokus&gt;&lt;hokus i="" my="" w="" grudnia="" 2008=""&gt;ostu wrzuca je do worka i zabiera ze sobą w dalszą podróż. Na szczęście w szpitalu obyło się bez kar. Wszyscy dostali prezenty od Świętego Mikołaja i barwne całusy od &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Zwarte_Piet"&gt;Zwarte Piet'a&lt;/a&gt;. Zobaczcie sami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/hokus&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_NvYLJF1pTuk/SW0HXuQUFxI/AAAAAAAAAi4/zTjN00Tg-04/s1600-h/sinterklaas.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 314px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_NvYLJF1pTuk/SW0HXuQUFxI/AAAAAAAAAi4/zTjN00Tg-04/s400/sinterklaas.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5290893241365042962" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_NvYLJF1pTuk/SW0HXu1dYXI/AAAAAAAAAjA/6AD95Dn-Bdg/s1600-h/zwarte-piet.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 358px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_NvYLJF1pTuk/SW0HXu1dYXI/AAAAAAAAAjA/6AD95Dn-Bdg/s400/zwarte-piet.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5290893241520841074" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Zdjęcia dzięki uprzejmości pomocnika Zwarte Piet'a&lt;br /&gt;&lt;hokus i="" my="" w="" grudnia="" 2008=""&gt;&lt;br /&gt;&lt;/hokus&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8009239332313945799-8128805436652651041?l=gandawa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gandawa.blogspot.com/feeds/8128805436652651041/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8009239332313945799&amp;postID=8128805436652651041' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8009239332313945799/posts/default/8128805436652651041'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8009239332313945799/posts/default/8128805436652651041'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gandawa.blogspot.com/2009/01/zwarte-piet-i-sinterklas.html' title='Zwarte Piet i Sinterklaas'/><author><name>Maciek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06361588513281931145</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_NvYLJF1pTuk/SPeK2tmXiiI/AAAAAAAAAFk/-TbdnHblnVE/S220/blog+profill.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_NvYLJF1pTuk/SW0HXuQUFxI/AAAAAAAAAi4/zTjN00Tg-04/s72-c/sinterklaas.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8009239332313945799.post-5635491956322806193</id><published>2009-01-13T21:07:00.008+01:00</published><updated>2009-01-15T13:41:36.030+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zwiedzanie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Bruksela'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='muzeum'/><title type='text'>zobaczyć Smerfów las</title><content type='html'>O osobliwym symbolu Brukseli &lt;a href="http://gandawa.blogspot.com/2008/11/z-czego-synie-bruksela.html"&gt;pisałem&lt;/a&gt; już wcześniej, dlatego na temat Manneken Pis będzie tylko to jedno zdjęcie.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SWz11XGnidI/AAAAAAAAANM/N32C4AbxQ0I/s1600-h/DSC01557.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SWz11XGnidI/AAAAAAAAANM/N32C4AbxQ0I/s320/DSC01557.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5290873959337134546" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;W mieście są ciekawsze rzeczy niż statuetka sikającego chłopca. Na dobre przekonałem się o tym w tą sobotę, będąc na kolejnej, a pewnie i ostatniej, wycieczce w stolicy. Pomagająca mi w zwiedzaniu Basia wiele wiedziała na temat miasta, więc teraz ja mogę Wam o nim opowiedzieć:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rynek, czyli Grand Place. Bardzo ładny. &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SWz2kQzV7zI/AAAAAAAAANU/M_m9hXSPDD8/s1600-h/DSC01553.JPG"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SWz2kQzV7zI/AAAAAAAAANU/M_m9hXSPDD8/s320/DSC01553.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5290874765099527986" /&gt;&lt;/a&gt; O widocznym na zdjęciu ratuszu krąży legenda, że jego architekt popełnił samobójstwo, gdy zobaczył efekt swojej pracy. Jest to bardziej legenda niż prawda, ale na zdjęciu można zauważyć, co zostało źle zaprojektowane. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bruksela to miasto komiksów. Wiele takich obrazków można zobaczyć nawet na murach domów. Z tego miasta pochodzi Peyo – autor Smurfów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Księżna Matylda – żona Filipa, który w przyszłości będzie królem Belgii jest z pochodzenia Polką. Jest córką (urodzonej w Białogardzie) hrabiny A.M.K. Komorowskiej a prawnuczką A.Z.Sapiehy. Sama po Polsku nie mówi i w ogóle w Belgii mało kto wie o jej polskich korzeniach. Uważają ją za typową Belgijkę (jej ojciec jest Flamandem, który mieszkał we francuskojęzycznej Walonii) czyli osobę łączącą oba narody tego kraju. W ogóle ten kraj powstał jako zlepek dwóch narodów w 1830 roku. Podziały są widoczne do tej pory. Bogata północ chce się oddzielić od biedniejszego południa. Tak podział w samym sercu Unii Europejskiej źle by jej wróżył. &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SWz21okLu6I/AAAAAAAAANc/8DlSIB7pExg/s1600-h/DSC01611.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SWz21okLu6I/AAAAAAAAANc/8DlSIB7pExg/s200/DSC01611.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5290875063536171938" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To, że ten mały kraj miał swoją wielką kolonię – Kongo – wiedziałem wcześniej. Dowiedziałem się natomiast, że początkowo była to prywatna własność króla Belgii – Leopolda II. Dopiero po jego śmierci, na początku XX wieku, ten olbrzymi kraj przeszedł w ręce państwa. Stamtąd sprowadzano m.in. kakao. A jak wiadomo, Belgia słynie z czekolady.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na koniec poszliśmy do muzeum instrumentów muzycznych. &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SWz5DNexEGI/AAAAAAAAANs/qNzWFmFGIzI/s1600-h/DSC01583.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SWz5DNexEGI/AAAAAAAAANs/qNzWFmFGIzI/s200/DSC01583.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5290877495807119458" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SWz38mXV1aI/AAAAAAAAANk/omB3v20hAGU/s1600-h/DSC01587.JPG"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SWz38mXV1aI/AAAAAAAAANk/omB3v20hAGU/s320/DSC01587.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5290876282716149154" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SWz6q1ss92I/AAAAAAAAAN0/9auXV79jg9E/s1600-h/DSC01598.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 150px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SWz6q1ss92I/AAAAAAAAAN0/9auXV79jg9E/s200/DSC01598.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5290879276129515362" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Byłem pod wrażeniem ludzkiej kreatywności w wymyślaniu przedmiotów, które mogą tworzyć muzykę.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8009239332313945799-5635491956322806193?l=gandawa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gandawa.blogspot.com/feeds/5635491956322806193/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8009239332313945799&amp;postID=5635491956322806193' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8009239332313945799/posts/default/5635491956322806193'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8009239332313945799/posts/default/5635491956322806193'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gandawa.blogspot.com/2009/01/zobaczy-smerfw-las.html' title='zobaczyć Smerfów las'/><author><name>Tobiasz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04110400278783696950</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SNbJSprItkI/AAAAAAAAAAQ/pL8_i1wzTJ4/S220/t.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SWz11XGnidI/AAAAAAAAANM/N32C4AbxQ0I/s72-c/DSC01557.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8009239332313945799.post-6547272943958973795</id><published>2009-01-08T22:30:00.005+01:00</published><updated>2009-01-11T13:15:05.860+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obiad'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pomyłka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gotowanie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gotuj z Tobiaszem'/><title type='text'>udusiłem gołąbki</title><content type='html'>czyli kolejny odcinek cyklu pt. „Gotuj z Tobiaszem!”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Się zaczęło od tego, że postanowiłem urozmaicić, uzielenić swoją dietę. Poszedłem kupić sałatę, a później nie wiedziałem, co zrobić z tą kapustą...Dziewczyny podpowiedziały mi te gołąbki. Trochę mi też w tym pomogły – zwłaszcza Gosha /czyt. Hoszka/. &lt;br /&gt;Jak wróciłem dziś do domu na przerwę obiadową, to nie jadłem nic, tylko wyciągnąłem do rozmrażania zakupione dzień wcześniej mięso. Większe przygotowania (zwróćcie uwagę na etymologię słowa „przy&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;gotowania&lt;/span&gt;”, to słówko idealnie tu pasuje) rozpocząłem po powrocie  na dobre do domu. Najpierw szukałem w necie możliwie najprostszego przepisu, na który składniki mógłbym mieć. W końcu znalazłem jeden, do którego wykonania brakowało mi jedynie pieprzu i kostki rosołowej, ale jakoś dałem radę. Wyciąłem głąba i gotowałem główkę aż jej skóra płatami schodziła. Ugotowany ryż (a w gotowaniu ryżu i makaronu jestem całkiem niezły) zmieszałem z tym mięchem, jajkiem, które miało pójść do jutrzejszych naleśników i wszystkimi przyprawami jakie znalazłem. No i wtedy się dowiedziałem, że termiczna obróbka gołąbków (tytułowe duszenie) będzie trwała przynajmniej godzinę. A jak już mówiłem na lunch nic nie jadłem. No nic, dla dobra kulinarnej sztuki, poświęcę się.&lt;br /&gt;Jeszcze przed tym duszeniem odbyło się najtrudniejsze zajęcie, czyli zawijanie mixu ryżowo-mięsno-jajeczno-przyprawowego w liście kapusty. Ulepić takiego gołąbka, to jest prawdziwa sztuka! Potem tylko ułożenie ich w garnku (takie elastyczne, trójwymiarowe puzzle) i godzina cierpliwości.&lt;br /&gt;Po godzinie wróciłem do kuchni. Nie, nie przypaliły się. Spróbowałem i... pomyślałem, że z jakimś dobrym sosem to by to dało radę zjeść. Dałem radę i bez sosu. Sos można dorobić przy następnej okazji bo nalepiłem ich tyle, że starczy na jeszcze jakiś czas.&lt;br /&gt;Nawet nie były takie złe. Ale na kolację wolałem już zjeść coś innego. Tyle, że byłem dziś tak zajęty przygotowaniem obiadu, że wyleciało mi z głowy pójście do piekarni po chleb. Schodząc do kuchni myślałem, co by tu można zjeść, jak się nie ma chleba. Właściwie, to była tylko jedna opcja. No zgadnijcie jaka. :) &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SWZy_mNdaTI/AAAAAAAAAM8/w8E2y7Yvkdc/s1600-h/DSC01536.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SWZy_mNdaTI/AAAAAAAAAM8/w8E2y7Yvkdc/s400/DSC01536.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5289041249307552050" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Tak, gołąbki...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8009239332313945799-6547272943958973795?l=gandawa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gandawa.blogspot.com/feeds/6547272943958973795/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8009239332313945799&amp;postID=6547272943958973795' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8009239332313945799/posts/default/6547272943958973795'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8009239332313945799/posts/default/6547272943958973795'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gandawa.blogspot.com/2009/01/udusiem-gobki.html' title='udusiłem gołąbki'/><author><name>Tobiasz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04110400278783696950</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SNbJSprItkI/AAAAAAAAAAQ/pL8_i1wzTJ4/S220/t.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SWZy_mNdaTI/AAAAAAAAAM8/w8E2y7Yvkdc/s72-c/DSC01536.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8009239332313945799.post-6010673796393329547</id><published>2009-01-07T16:11:00.006+01:00</published><updated>2009-01-07T17:42:57.969+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fomalności'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='erasmus'/><title type='text'>żeby wyjechać</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SWTans_6JeI/AAAAAAAAAM0/uy7pKHRsjqY/s1600-h/DSC01015.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SWTans_6JeI/AAAAAAAAAM0/uy7pKHRsjqY/s200/DSC01015.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5288592238068770274" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Często piszę, co się dzieje tutaj, na Erasmusie, ale również istotne jest to, co się działo przed wyjazdem. To nie jest tak, że się po prostu wsiada i jedzie - załatwianie formalności trzeba rozpocząć jakieś pół roku wcześniej. &lt;br /&gt;Planowałem wyjazd na Erasmusa chyba jeszcze zanim zacząłem swoją "przygodę" z Polibudą. Bracia wyjeżdżali, więc tą wymianę traktowałem jako normalną część studiów. Bardzo realnie o tym pomyślałem 2 lata temu, ale trochę za późno się wziąłem za szukanie profesora, który mnie zechce gdzieś wysłać. I teraz uwaga: mimo, że za początek załatwiania Erasmusa przyjmuje się spotkanie informacyjne na początku marca, może się okazać, że wtedy jest już na to zbyt późno! Najważniejsze jest znalezienie profesora (lub doktora, mniejsza z tym), który ma kontakty z zagraniczną uczelnią i który będzie chciał nas tam wysłać! Lista współpracujących z PWr. zagranicznych uczelni jest dostępna u koordynatorów wydziałowych, ale musicie pamiętać, że za tymi kontaktami stoją konkretni ludzie, którzy decydują kogo tam wyślą i to do nich najpierw uderzajcie!&lt;br /&gt;Wiedząc o tym, chyba jeszcze w styczniu zeszłego roku udałem się do mojego obecnego promotora i ustaliłem, że i gdzie pojadę. Potem było czekanie na spotkanie informacyjne a po nim 2 tygodnie na formalne zgłoszenie się na wymianę. Jeszcze w marcu wszyscy chętni zdawaliśmy egzamin z angielskiego, który, obok średniej, może mieć wpływ na decyzję o dostaniu pozwolenia na udział w tym programie. Potem było kolejne spotkanie a po nim załatwianie najważniejszych dokumentów potrzebnych do wyjazdu. Learning Agreement to jest umowa między uczelnią partnerską a naszą. Oprócz tego trzeba złożyć Transcript of Records, czyli pobrany z dziekanatu dokument z wypisanymi wszystkimi kursami jakie ukończyłem oraz zgodę dziekana na wyjazd. Jak się złoży te dokumenty, to trzeba jeszcze załatwić parę rzeczy, ale zorientujecie się o wszystkim jak już będzie aplikować na wyjazd. Nie chce mi się już pisać o ubezpieczeniach, kursie językowym, koncie walutowym itd. Będzie o tym mówione na spotkaniach, będzie o tym pisało w necie. Zresztą, jakbyście czegoś nie wiedzieli, to pytajcie koordynatorów programu.&lt;br /&gt;Jeszcze słówko o pieniądzach: otóż dla wszystkich krajów była to ta sama kwota. Stypendium, na szczęście, zostało podniesione o 15 euro tygodniowo, ale nie jest to suma za którą można przeżyć cały pobyt za granicą. Stypendium traktowane jest jako dofinansowanie: łącznie z tym co się wydaje średnio na życie we Wrocławiu, powinno starczyć. &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SWTZ0SeQgVI/AAAAAAAAAMs/Kdy2iH-pBo0/s1600-h/DSC01033.JPG"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SWTZ0SeQgVI/AAAAAAAAAMs/Kdy2iH-pBo0/s320/DSC01033.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5288591354774978898" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Dodam jeszcze, że pod koniec wakacji, czyli na parę tygodni przed przyjazdem do Belgii, kiedy myślałem, że już wszystko dawno temu zostało załatwione, dostałem maile, że oni w Belgii nie mają dokumentów, które im dawno temu wysłałem. Trochę stresu, ale jakoś wszystko się pomyślnie rozwiązało. Jak opowiadałem jednej znajomej o tym zaginięciu dokumentów, to bez zdziwienia odparła: "zawsze tak jest". Trudności związane z załatwianiem Erasmusa mogą się pojawić, ale nie jest to powód, dla którego powinno się rezygnować z tego wyjazdu. Bo naprawdę warto wziąć w tym udział!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na zdjęciu: kwiaty pod pomnikiem Erazma z Rotterdamu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8009239332313945799-6010673796393329547?l=gandawa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gandawa.blogspot.com/feeds/6010673796393329547/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8009239332313945799&amp;postID=6010673796393329547' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8009239332313945799/posts/default/6010673796393329547'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8009239332313945799/posts/default/6010673796393329547'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gandawa.blogspot.com/2009/01/eby-wyjecha.html' title='żeby wyjechać'/><author><name>Tobiasz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04110400278783696950</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SNbJSprItkI/AAAAAAAAAAQ/pL8_i1wzTJ4/S220/t.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SWTans_6JeI/AAAAAAAAAM0/uy7pKHRsjqY/s72-c/DSC01015.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8009239332313945799.post-7955581716190510285</id><published>2009-01-05T23:37:00.006+01:00</published><updated>2009-01-11T13:04:32.968+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Taize'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zwiedzanie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Bruksela'/><title type='text'>co ja tu robiłem przed Sylwestrem</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SWKOr0WasnI/AAAAAAAAAMc/F1BJsZePRgs/s1600-h/102_1933.JPG"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SWKOr0WasnI/AAAAAAAAAMc/F1BJsZePRgs/s200/102_1933.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5287945795924570738" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Jestem w Belgii już od tygodnia. Nie przyleciałem samolotem (cieszyłem się, że nie wracam Ryanairem), ale razem z grupą pielgrzymów przybyłem do Brukseli już tydzień temu. Prosto na Europejskie Spotkanie Młodych Taizé . &lt;br /&gt;Kilka słów wyjaśnienia o co chodzi w tym spotkaniu. We francuskiej wiosce Taizé  żyje wspólnota braci: należą do niej zarówno katolicy jak i protestanci. Bardziej życiem niż słowem głoszą pojednanie chrześcijan. Do tej wioski przyjeżdża wielu młodych ludzi z różnych krajów – w wakacje jest to jakieś 5 tysięcy tygodniowo. Po to, żeby się spotkać, ale też wyciszyć, bo modlitwa jest tam istotnym elementem. Wspólnota ta m.in. organizuje Spotkania Młodych w różnych miastach Europy. Ja z tej okazji byłem już w Paryżu, Hamburgu, Mediolanie, Genewie no i teraz w Brukseli. Następne Spotkanie będzie w Poznaniu. Tym razem przyjechało na nie 40 tysięcy osób. Dla tak niereligijnego kraju, jakim jest Belgia, 40 tysięcy młodych, wierzących osób, to duża liczba. Nawet jeśli spora część przyjechała tu tylko na zwiedzanie, to ten „zastrzyk duchowości” był wciąż dosyć duży. To dobrze.&lt;br /&gt;Spotkanie to nie tylko rozmowy z ludźmi z innych krajów, wspólna modlitwa i zwiedzanie miasta. Szalenie ważnym elementem jest kontakt z rodziną, u której się przez ten czas mieszka. Prościej byłoby zorganizować miejsca zbiorowego noclegu, ale właśnie o to spotkanie pielgrzymów z miejscowymi chodzi. Nam (mi i 7 znajomym z DA) trafiła się bardzo gościnna, włoska rodzina.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SWKPFgdh5II/AAAAAAAAAMk/NoMl0vp4uUo/s1600-h/DSC01512.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SWKPFgdh5II/AAAAAAAAAMk/NoMl0vp4uUo/s320/DSC01512.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5287946237262292098" /&gt;&lt;/a&gt; Mają wielki dom, ten pan w Komisji Europejskiej pracował. Było bardzo sympatycznie i często śmiesznie. Czasem się zastanawialiśmy, czy się za bardzo nie wygłupiamy, ale gdy gospodarz wyjaśniając słowo ‘ancestor’ (przodek), zaczął udawać małpę, wyrzuty sumienia nas opuściły.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8009239332313945799-7955581716190510285?l=gandawa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gandawa.blogspot.com/feeds/7955581716190510285/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8009239332313945799&amp;postID=7955581716190510285' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8009239332313945799/posts/default/7955581716190510285'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8009239332313945799/posts/default/7955581716190510285'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gandawa.blogspot.com/2009/01/co-ja-tu-robiem-przed-sylwestrem.html' title='co ja tu robiłem przed Sylwestrem'/><author><name>Tobiasz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04110400278783696950</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SNbJSprItkI/AAAAAAAAAAQ/pL8_i1wzTJ4/S220/t.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SWKOr0WasnI/AAAAAAAAAMc/F1BJsZePRgs/s72-c/102_1933.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8009239332313945799.post-3908078061332326330</id><published>2008-12-24T15:04:00.003+01:00</published><updated>2008-12-24T15:20:32.400+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Boże Narodzenie'/><title type='text'>Wesołych Świąt</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wigilia! Trudno wyobrazić sobie ten dzień bez Polskich zwyczajów. Całe szczęście, że możemy spędzić święta w ojczyźnie. Cieszę się, że zamiast belgijskiego indyka i ostryg na wigilijnym stole zagości barszcz, karp, kapusta i kutia. Dzisiaj nie czas na długie posty,  ale obiecuję poprawę i nadrobienie grudniowych zaległości w pisaniu bloga... powiedzmy, do końca stycznia :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz najważniejsze:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;Drodzy Czytelnicy,&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Z okazji Świąt Bożego Narodzenia w imieniu swoim i Tobiasza &lt;/span&gt;(choć tego z nim nie uzgodniłem)&lt;span style="font-weight: bold;"&gt; życzę Wam zdrowych, spokojnych i pełnych rodzinnego ciepła świąt.  Niech w tym czasie ogarnia Was radość z narodzenia Bożej Dzieciny i  spotkań z bliskimi.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8009239332313945799-3908078061332326330?l=gandawa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gandawa.blogspot.com/feeds/3908078061332326330/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8009239332313945799&amp;postID=3908078061332326330' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8009239332313945799/posts/default/3908078061332326330'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8009239332313945799/posts/default/3908078061332326330'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gandawa.blogspot.com/2008/12/wesoych-wit.html' title='Wesołych Świąt'/><author><name>Maciek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06361588513281931145</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_NvYLJF1pTuk/SPeK2tmXiiI/AAAAAAAAAFk/-TbdnHblnVE/S220/blog+profill.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8009239332313945799.post-8671559010038669222</id><published>2008-12-16T23:46:00.002+01:00</published><updated>2008-12-16T23:55:11.932+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pogoda'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podróż'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ryanair'/><title type='text'>odyseja belgijska</title><content type='html'>Ta podróż miała być o wiele łatwiejsza niż przyjazd autokarem z Wrocławia do Gandawy. Dojechać na lotnisko, a potem tylko wejść w samolot, by po półtorej godziny znaleźć się już we Wrocławiu. Nie będzie się czuło tego dystansu, tak krótki czas, że nawet nie warto brać prowiantu na drogę. Ja tam wziąłem dwie kanapki z serkiem, ale Marta z Gosią jechały cały dzień jedynie na lekkim śniadaniu. Przecież już za parę godzin zjemy obfitą kolację w domku. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na początku wszystko szło planowo. Dojazd przez Brukselę do Charleroi a stamtąd na lotnisko odbył się bez większych przygód. Na lotnisku tradycyjne przepakowywanie bagaży, żeby się zmieścić 15 kg. Kontrola osobista to taki punkt, po którym się mówi: „uff!”, bo teraz nic już nam nie mogą zrobić. Zaraz po tej kontroli usłyszałem słowa, które wzbudziły niepokój: „Co mam zrobić, jeśli odwołali mój lot do Wrocławia”. NIEDOWIERZANIE, ale upewniam się, że czarny scenariusz się sprawdza. Z głośnika dochodzi komunikat, w którym wymieniają siedem lotów, które są odwołane z powodu mgły. Jak to można tak po prostu odwołać lot? Ja rozumiem, że musimy czekać 2-3 godziny, ale tak w ogóle odwołać. Za dwie godziny miałem być we Wrocławiu ale wiem, że na pewno nie będę. Nie wiem co będzie. ZAMIESZANIE, wzajemne pytanie się pasażerów: co teraz? Wiemy, że mamy się teraz ustawić w długaśnej kolejce (która wygląda tak, jakby się w ogóle nie poruszała) i tam nam powiedzą, co możemy teraz zrobić. W kolejce próbujemy się zorientować, co i jak. Nie wiemy nic konkretnego, tzn. słyszymy kilka sprzecznych ze sobą plotek. Wiele telefonów do bliskich w Polsce, by znaleźli nam jakieś inne połączenia – sposób na wydostanie się stąd. Po dłuższym czasie udaje mi się zauważyć panią w pomarańczowej kamizelce, która wygląda na kompetentną pracowniczkę lotniska. Po jeszcze dłuższym czasie udaje mi się od niej dowiedzieć, jak sprawy wyglądają . Dodatkowe koszty (średniej klasy hotel, taksówka) zostaną zwrócone, jeśli zdecydujemy się, mimo to, wrócić Ryanairem. Najbliższy lot, na który są miejsca, jest w niedzielę. A był poniedziałek. Czyli czekać 6 dni. A jak w niedzielę też będzie mgła, to co? Jeśli wrócimy na inny sposób (inna linia, autobus) to jedynie zwrócą nam pieniądze za bilet. Cena biletu jest typu: 0zl+opłaty, więc majątku nie zdobędziemy. Dla przewoźnika odwołanie lotu to nie jest wielka strata. Większa na pewno dla czekających tam ludzi. Wtedy myślałem, że tą notkę rozpocznę słowami: „Uprzejmie pragnę zniesławić Tanią Linię Lotniczą Ryanair...” Bo co można zrobić? NIEMOC. Wina lotniska, że nie mają nawigacji przeciwmgielnej (to w ogóle jest skandal, że na nowym lotnisku, w tak cywilizowanym kraju jakim jest Belgia, w którym pogoda jest podobna do angielskiej, czyli mgły bywają nierzadko, nie potrafią sobie poradzić z mgłą), ale czemu Wizzair z tego lotniska wyleciał? Fakt, że z opóźnieniem, ale wyleciał. A jeśli Ryanair nie mógł, to czemu nie zamówił autobusu, który nas zawiezie – jeśli nie na miejsce, to chociaż – na inne lotnisko, skąd już można latać. Albo czemu nie podstawili zastępczego samolotu następnego dnia rano. Po głowie chodziła mi wtedy piosenka &lt;a href="youtube.com/watch?v=e9hpdinTTG8"&gt;http://www.youtube.com/watch?v=e9hpdinTTG8&lt;/a&gt;, którą ta firma zaczęła ostatnio puszczać podczas swoich lotów: „Let’s fly, let’s fly, fly fly Ryanair”. No właśnie: leć! A jak nie potrafisz, to daj sobie spokój z lataniem!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dobrze, że byliśmy w grupie i wspólnie można było pokonywać te trudności. Bliscy dziewczyn znaleźli połączenie autobusowe z Brukseli, kupili nam bilet i przesłali mapę z opisem jak tam dojechać. WDZIĘCZNOŚĆ im za to. Wracamy do Brukseli i tam pokonujemy 2km by dość na miejsce parkingu. Później się okaże, że gdybyśmy wysiedli na następnej stacji, musielibyśmy przejść jedynie 50 metrów. Jesteśmy na przystanku i poznajemy jeszcze kilka osób z tego felernego lotu, które planują wrócić tym samym busem. My już za bilet zapłaciliśmy, inni zarezerwowali, a inny będą próbować się tak o wbić. Odetchniemy, jak już usiądziemy w tym autokarze. Póki co - czekamy. Wiemy, że bus ma godzinę opóźnienia. Jest ZIMNO. Wiem, że mogło być gorzej, mógł lać deszcz i być większy mróz, ale bez tego wszyscy, z zimna, przeskakują z nogi na nogę. Po półtorej godziny stania ktoś zadzwonił do biura i dowiadujemy się, że autobus będzie miał kolejne trzy, minimum dwie godziny spóźnienia. Fizycznie niemożliwe jest czekanie w takich warunkach tyle czasu. Idziemy - do pobliskiej knajpki na coś gorącego. Razem z nowo poznaną Dorotą rozmawiamy przy przyjemnej dla ucha muzyce i gorącej herbacie/kawie. Jest pozytywnie, nawet jakaś RADOŚĆ. Nastroje się poprawiły. Odwołany lot, spóźniony autobus. Będzie co opowiadać. Tyle złych rzeczy się wydarzyło, że teraz już musi być dobrze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po niecałych dwóch godzinach wracamy na przystanek. Czemu nikogo nie ma? NIEPOKÓJ. Pocieszamy się myślą, że na pewno przyszliśmy pierwsi i reszta zaraz dojdzie. Minuty mijają, a nikogo wciąż nie ma. Przez głowę przechodzą myśli, że autobus już przejechał, że wszyscy pojechali. Nie, nie może tak być. To by było zbyt tragiczne, żeby było prawdziwe. Czemu nie wzięliśmy numeru telefonu od żadnej z osób, której moglibyśmy się zapytać co się dzieje? Panie Boże, proszę Cię, żeby ten autobus jeszcze przyjechał. Jacyś ludzie idą. NADZIEJA... Nie, to przechodnie, bo bez plecaków. Spokojnie będzie dobrze. Ale już ponad kwadrans czekamy sami... Może tam idą te znajome dziewczyny? Czułem się jak spragniony na pustyni biegnący za fatamorganą. Tak! To one. Uff! Inni ludzie zaczynają się schodzić, więc przyjazd autobusu wkrótce staje się coraz bardziej prawdopodobny. Tak, jest! RADOŚĆ. Hurra! Weszliśmy. Nieważne, że w środku trochę śmierdzi, a towarzystwo wygląda nieciekawie. Ważne, że jedziemy. &lt;br /&gt;Trochę po dwunastej, jeszcze w Belgii autokar stanął na parę minut pod jakimś chyba hotelem. Nie wiem po co, ale ktoś z pasażerów od razu krzyknął „darmowa noc w hotelu”. Nie, jedźmy. Nawet, gdybym miał się przespać w 4-gwiazdkowym hotelu, to ja wolę wracać już do domu. Dobrze jest, jedziemy. Stacja druga (2.30am) to była kontrola paszportowa (strefa Schengen). Potem był parking o godzinie 4.25am – idealna godzina na parking. Wyspałem się tej nocy, że hej. Ale ważne, że jadę. ZMĘCZENIE, ale RADOŚĆ, że w końcu dojeżdżamy do domu. Whooohooo!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8009239332313945799-8671559010038669222?l=gandawa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gandawa.blogspot.com/feeds/8671559010038669222/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8009239332313945799&amp;postID=8671559010038669222' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8009239332313945799/posts/default/8671559010038669222'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8009239332313945799/posts/default/8671559010038669222'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gandawa.blogspot.com/2008/12/odyseja-belgijska.html' title='odyseja belgijska'/><author><name>Tobiasz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04110400278783696950</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SNbJSprItkI/AAAAAAAAAAQ/pL8_i1wzTJ4/S220/t.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8009239332313945799.post-3268562777336775186</id><published>2008-12-14T22:23:00.010+01:00</published><updated>2009-01-11T14:18:25.912+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='impreza'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gent'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Belgowie'/><title type='text'>UFO, czyli NOL</title><content type='html'>To co,  napiszesz o tym UFO? - zapytał mnie dzisiaj Tobiasz.&lt;br /&gt;Może coś napiszę...-odparłem, ale bez większego entuzjazmu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Jakie znów UFO?!" pomyślicie. Ano, najprawdziwsze.  Zanim wyjaśnię, postaram się naszkicować krajobraz, w którym się pojawiło. Już tydzień wcześniej dziewczyny ostrzegały, żebym się przygotował, że cały weekend spędzę na Citroenstraat. Nie brałem tego do końca serio, ale skoro w piątek zaplanowana była impreza, przygotowałem się na nocleg u znajomych, bo z centrum trudno dostać się na Sint-Amandsberg, gdzie mieszkam.&lt;br /&gt;Wieczór upłynął bardzo miło na rozmowach, słuchaniu muzyki i degustacji kolejnych gatunków piwa (Westmalle Trapist i Chimay, żadne nie przypadło mi do gustu). Później wybraliśmy się na podbój klubowej Overpoort Straat. Potwierdziły się nasze obserwacje. Belgowie nie potrafią się bawić przy muzyce. Tutejszy taniec w klubie składa się głównie z dyskretnych ruchów nóg, które skutkują lekkim kiwaniem się tułowia na boki lub do przodu (co jest potocznie nazywane w Polsce gibaniem się). Małe grupki znajomych stoją na parkiecie tworząc okręgi  i rozmawiają. Wyłącznie przy wielkich hitach część imprezowiczów pozwala sobie na kilka podskoków, podniesione ręce i jakiś okrzyk. Nawet wtedy po 30 sekundach wracają do swojego ruchu podstawowego. Nasze kółko zdecydowanie się wyróżniało.&lt;br /&gt;Po zdrowej porcji snu przywitaliśmy w kuchni nowy dzień.&lt;br /&gt;Przyszła pora, by sprzedać butelki, które zajmowały już pół "ogrodu". Wystarczy napisać, że kaucja za butelki poważnie podreperowała nasz budżet na dzisiejszy obiad...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale, ale! Miało być przecież o UFO.  To była dla mnie niemała niespodzianka. Sporo już zdjęć w życiu zrobiłem, ale UFO nie ustrzeliłem nigdy:&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_NvYLJF1pTuk/SWnkM8_wM5I/AAAAAAAAAig/a5on7P1mDTM/s1600-h/ufo.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 240px; height: 204px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_NvYLJF1pTuk/SWnkM8_wM5I/AAAAAAAAAig/a5on7P1mDTM/s400/ufo.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5290010148506448786" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_NvYLJF1pTuk/SWnkqzTbOsI/AAAAAAAAAio/BV-0x0QWc_M/s1600-h/3-wie%C5%BCe.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 300px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_NvYLJF1pTuk/SWnkqzTbOsI/AAAAAAAAAio/BV-0x0QWc_M/s400/3-wie%C5%BCe.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5290010661300681410" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Zdjęcie w całości. Kto wytłumaczy czym jet ten &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Niezidentyfikowany Obiekt Latający&lt;/span&gt;?&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_NvYLJF1pTuk/SWnk64-JgUI/AAAAAAAAAiw/20kyf9Zrh-U/s1600-h/gandawa-spacer.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 273px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_NvYLJF1pTuk/SWnk64-JgUI/AAAAAAAAAiw/20kyf9Zrh-U/s400/gandawa-spacer.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5290010937699959106" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Ostatni wspólny spacer po Gandawie. Od lewej Maciek, Gosia, Tobiasz i Marta.  Niestety bez Kamili.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8009239332313945799-3268562777336775186?l=gandawa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gandawa.blogspot.com/feeds/3268562777336775186/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8009239332313945799&amp;postID=3268562777336775186' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8009239332313945799/posts/default/3268562777336775186'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8009239332313945799/posts/default/3268562777336775186'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gandawa.blogspot.com/2008/12/ufo-czyli-nol.html' title='UFO, czyli NOL'/><author><name>Maciek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06361588513281931145</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_NvYLJF1pTuk/SPeK2tmXiiI/AAAAAAAAAFk/-TbdnHblnVE/S220/blog+profill.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_NvYLJF1pTuk/SWnkM8_wM5I/AAAAAAAAAig/a5on7P1mDTM/s72-c/ufo.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8009239332313945799.post-6807506790984456528</id><published>2008-12-14T19:41:00.004+01:00</published><updated>2008-12-14T20:08:34.941+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='lemanizm'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='internet'/><title type='text'>okno na świat</title><content type='html'>Najwyższy czas napisać o tym, co wypełnia najwięcej mojego czasu – może zaraz po labie i spaniu. O tym, co sprawia, że potrafię przesiedzieć w zamkniętym pokoju wiele godzin, wcale się nie nudząc. O Internecie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest to bardzo szeroki temat, dlatego w paru słowach opiszę kilka tylko jego fragmentów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Google&lt;br /&gt;Ta firma ma wiele bardzo dobrych „wytworów”, choćby gmail, blogspot czy szczegółowa mapa cała świata, ale najważniejsza jest sama wyszukiwarka. Służy nie tylko do znajdywania wszystkiego, ale nawet sprawdzania pisowni. Jak nie wiem jak coś się pisze, to mogę wpisać to w google i porównać ilość stron dla obu haseł i w ten sposób sprawdzić której formy używa więcej osób. To jest tak jak z pytaniem do publiczności w Milionerach. Większość nie zawsze miała rację. Ale zazwyczaj to działa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wikipedia&lt;br /&gt;Możemy być dumni, że polska wersja jest czwarta w rankingu pod względem liczby haseł. To dobrze o nas świadczy. &lt;br /&gt;Często odpowiedzi na wiele pytań zaczynam szukać na Wikipedii. Często to poszukiwania tam kończę. Zwykle to co szukam, jest tam dobrze opracowane. Oczywiście powinno się być ostrożnym, bo ponieważ każdy może tam pisać, mogą być błędy. Słyszałem o tym, jak kiedyś wybito pamiątkową serię monet upamiętniających jakiegoś gościa. Tuż przed wypuszczeniem ich w obieg zorientowano się, że przy nazwisku tego człowieka, wybito złe imię. Szukano przyczyny tego błędu i znaleziono: ktoś to podawał to imię, sprawdził jak się ten gość nazywa w Wikipedii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;YouTube&lt;br /&gt;Prawie wszystko tam można znaleźć. Większość piosenek, ciekawsze fragmenty filmów. Warto wspomnieć, że tak jak Wikipedia tak i YouTube tworzony jest przez wszystkich. W demokracji ma się tylko pośredni (przez wybieranych polityków) wpływ na to jak państwo funkcjonuje, a tu bezpośrednio, każdy może umieścić co tylko chce. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Skype&lt;br /&gt;Telekonferencja to jest takie sience fiction wczesnego dzieciństwa. Człowiek w telewizorze, który z tobą rozmawia. &lt;br /&gt;W tych rozmowach nie ma wymówki: będę kończył, żebyś za dużo nie płacił(a).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gadu-Gadu&lt;br /&gt;Ja wciąż nie wiem, czy czat zalicza się do słowa mówionego czy pisanego. Bo w rozmowie nie zwraca się uwagi na literówki, nie dopracowuje się tekstu i się pisze to, co się by powiedziało – to są te aspekty świadczące, że jest to mówienie. Ale z drugiej strony: pisze się, używa się liter, nie można zmieniać barwy głosu. W tej wymianie zdań zdarzają się dłuższe chwile przerwy niż mogłyby się zdarzyć w rozmowie telefonicznej.&lt;br /&gt;Ciekawą sprawą są też opisy. Większość osób nie używa ich prawie wcale. Ja akurat bardzo często. One mają kilka funkcji:&lt;br /&gt;-informują co się dzieje. np. „naleśnikowe popołudnie”&lt;br /&gt;-służą do kontaktu z wszystkimi znajomymi naraz: „czy ktoś zna dobrego dentystę”&lt;br /&gt;-przekazywanie złotych myśli np. „żyj z całych sił”&lt;br /&gt;-chęć podzielenia się z innymi filmem lub piosenką którą się zobaczyło, więc linki -typu: http://www.youtube.com/watch?v=NPIMkDjzAlc&lt;br /&gt;-reklama swojej strony, bloga itd&lt;br /&gt;-zapisanie jakichś wyrwanych z kontekstu słów, które dla piszącego je mają sens, a sa niezrozumiałe dla innych. Dla bliskich znajomych bardziej zrozumiałe. Tych opisów czasem nie chce się wyjaśniać innym. Często tego typu opisy zamieszczam.&lt;br /&gt;-na pewno są jeszcze inne motywy&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nasza-klasa&lt;br /&gt;Aż dziwne, że tyle osób z nie korzysta i spędza tam tak dużo czasu. Dziwne, ale ja też tak robię. Dziwne, że taki Facebook jest w Polsce mniej popularny mimo że jest w sumie lepszy od n-k: nie ma takich ograniczeń transferowych, nie ma tylu reklam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Fora/komentarze&lt;br /&gt;Łatwo znaleźć ludzi, którzy chcą pogadać na temat który i ja chcę pogadać. W dyskusjach jest trochę więcej czasu na odpowiedź, więc wypowiedzi mogą być bardziej przemyślane niż te w dyskusjach na żywo. Zazwyczaj na forach występują anonimowi ludzie, a  więc częściej niż na żywo lecą niecenzuralne wypowiedzi i obrażanie się. Na wyższym poziomie toczą się rozmowy gdy ludzie nie są anonimowi, np. nasza-klasa. Na portalu salon24.pl zwykle dyskutują ludzie, którzy prowadzą tam swojego bloga. Zazwyczaj występują pod jakimś pseudonimem, ale ten ich pseudonim jest ich takim drugim ja – dużo energii poświęcają w jego tworzenie i nie mogą sobie pozwolić na to, by poprzez niecenzuralne komentarze zszargać swoje dobre imię.&lt;br /&gt;Nieraz obserwowałem na forach walkę dwóch ludzi. Opis, na który nie można nie odpowiedzieć poprzedza jeszcze bardziej wojowniczą odpowiedź. Taka walka, z której każdy chce wyjść z twarzą, a o kompromis już jest bardzo trudno, bo zbyt mocno skłócone są dwie strony. Oczywiście, żadna ze stron nie przyzna racji drugiej. Życie.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SUVZbLTbcFI/AAAAAAAAAMU/pMUGhcLE_iw/s1600-h/DSC01448.JPG"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SUVZbLTbcFI/AAAAAAAAAMU/pMUGhcLE_iw/s320/DSC01448.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5279724461587394642" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Blog&lt;br /&gt;Dzielenie się z ludźmi swoimi przeżyciami, przemyśleniami, zrobionymi zdjęciami. Informowanie o tym, co się dzieje. Ten ma na celu opisanie tego Erasmusa; jakiś kontakt ze światem, bo dzięki komentarzom jest to komunikacja dwustronna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Strasznie szeroki temat. Wiele jeszcze wątków chciałem poruszyć, ale skończę już w tym miejscu. I tak się rozpisałem&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A tak z bieżących spraw, to jutro już będę w Polsce&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8009239332313945799-6807506790984456528?l=gandawa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gandawa.blogspot.com/feeds/6807506790984456528/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8009239332313945799&amp;postID=6807506790984456528' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8009239332313945799/posts/default/6807506790984456528'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8009239332313945799/posts/default/6807506790984456528'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gandawa.blogspot.com/2008/12/okno-na-wiat.html' title='okno na świat'/><author><name>Tobiasz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04110400278783696950</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SNbJSprItkI/AAAAAAAAAAQ/pL8_i1wzTJ4/S220/t.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SUVZbLTbcFI/AAAAAAAAAMU/pMUGhcLE_iw/s72-c/DSC01448.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8009239332313945799.post-5173966866043539829</id><published>2008-12-11T18:06:00.004+01:00</published><updated>2008-12-11T18:31:48.618+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wino'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='praca'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='lab'/><title type='text'>historia w obrazkach</title><content type='html'>W głowie mam przemyślany jeden temat na notkę, w której pewnie pojawi się więcej zdań niż zdjęć, więc żeby nikt nie narzekał, że jest za dużo tekstu, dzisiaj przedstawię Wam historię w obrazkach i w ten sposób opowiem co ciekawego się ostatnio działo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SUFLlVdrpRI/AAAAAAAAALc/g1Wo8F5ODzk/s1600-h/DSC01340.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SUFLlVdrpRI/AAAAAAAAALc/g1Wo8F5ODzk/s400/DSC01340.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5278583343043814674" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Po, tradycyjnym już, niedzielnym obiedzie - deser. Deser tradycją jeszcze nie jest.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SUFLnPqwriI/AAAAAAAAAL8/55tCivujugs/s1600-h/DSC01362.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 300px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SUFLnPqwriI/AAAAAAAAAL8/55tCivujugs/s400/DSC01362.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5278583375847796258" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Laboratorium, czyli proza życia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SUFLll1cY5I/AAAAAAAAALk/GfxMIzn1iyw/s1600-h/DSC01350.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SUFLll1cY5I/AAAAAAAAALk/GfxMIzn1iyw/s400/DSC01350.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5278583347438445458" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Narodowa integracja pracujących ludzi już po pracy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SUFLmNlVvTI/AAAAAAAAALs/V2pG0Z7nbfo/s1600-h/DSC01358.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SUFLmNlVvTI/AAAAAAAAALs/V2pG0Z7nbfo/s400/DSC01358.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5278583358108319026" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Tego zdjęcia nie będę opisywał. Może ktoś wie, o co w tym zdjęciu chodzi?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SUFLmlR77zI/AAAAAAAAAL0/MIB2UQM2Za8/s1600-h/DSC01369.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SUFLmlR77zI/AAAAAAAAAL0/MIB2UQM2Za8/s400/DSC01369.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5278583364469387058" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Tutaj podobnie. Pytanie: co to jest? Od razu mówię, że kreatywność i bujna wyobraźnia będą wyżej oceniane niż precyzyjność i zgodność z rzeczywistością.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8009239332313945799-5173966866043539829?l=gandawa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gandawa.blogspot.com/feeds/5173966866043539829/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8009239332313945799&amp;postID=5173966866043539829' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8009239332313945799/posts/default/5173966866043539829'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8009239332313945799/posts/default/5173966866043539829'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gandawa.blogspot.com/2008/12/historia-w-obrazkach.html' title='historia w obrazkach'/><author><name>Tobiasz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04110400278783696950</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SNbJSprItkI/AAAAAAAAAAQ/pL8_i1wzTJ4/S220/t.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SUFLlVdrpRI/AAAAAAAAALc/g1Wo8F5ODzk/s72-c/DSC01340.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8009239332313945799.post-5972656526008505001</id><published>2008-12-06T18:23:00.009+01:00</published><updated>2008-12-07T19:28:18.501+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='St. Nicolaus'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gent'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='noc'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='graslei'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kerk Korenmarkt'/><title type='text'>Gandawa nocą</title><content type='html'>W ciągu ostatnich dni miałem dobrą okazję, by na nowo zwiedzać Belgię, w tym Gandawę. Poniżej kilka nocnych zdjęć miasta. Ze zdziwieniem zauważyłem, że dotąd nie pokazaliśmy, jakie jest piękne. Nie bez powodu miesięcznik National Geographic Traveler umieścił je na 3. pozycji rankingu miejsc na świecie wartych odwiedzenia. Turystom polecam stronę &lt;a href="http://www.visitgent.be/"&gt;www.visitgent.be&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_NvYLJF1pTuk/STq46Vm2LkI/AAAAAAAAAaE/uHzdk0yxXrk/s1600-h/ng3.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_NvYLJF1pTuk/STq46Vm2LkI/AAAAAAAAAaE/uHzdk0yxXrk/s400/ng3.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5276733225789959746" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Bogato zdobiona fasada gandawskiego ratusza.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_NvYLJF1pTuk/STq46n40kiI/AAAAAAAAAaM/k78kmXfVzTw/s1600-h/ng4.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 266px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_NvYLJF1pTuk/STq46n40kiI/AAAAAAAAAaM/k78kmXfVzTw/s400/ng4.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5276733230697189922" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Graslei&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_NvYLJF1pTuk/STq26P-WrxI/AAAAAAAAAZ0/XFiLJv7TeMw/s1600-h/ng1.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 266px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_NvYLJF1pTuk/STq26P-WrxI/AAAAAAAAAZ0/XFiLJv7TeMw/s400/ng1.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5276731025254690578" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_NvYLJF1pTuk/STq440nYSSI/AAAAAAAAAZ8/6nvEzY3Wq78/s1600-h/ng2.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 300px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_NvYLJF1pTuk/STq440nYSSI/AAAAAAAAAZ8/6nvEzY3Wq78/s400/ng2.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5276733199753955618" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_NvYLJF1pTuk/STq67ZiGY6I/AAAAAAAAAaU/CDIPbLPl4e4/s1600-h/ng5.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_NvYLJF1pTuk/STq67ZiGY6I/AAAAAAAAAaU/CDIPbLPl4e4/s400/ng5.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5276735443046917026" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Powyżej na trzech fotografiach kościół Św. Mikołaja przy Korenmarkt&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Prawda, że ładnie?&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8009239332313945799-5972656526008505001?l=gandawa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gandawa.blogspot.com/feeds/5972656526008505001/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8009239332313945799&amp;postID=5972656526008505001' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8009239332313945799/posts/default/5972656526008505001'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8009239332313945799/posts/default/5972656526008505001'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gandawa.blogspot.com/2008/12/gandawa-noc.html' title='Gandawa nocą'/><author><name>Maciek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06361588513281931145</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_NvYLJF1pTuk/SPeK2tmXiiI/AAAAAAAAAFk/-TbdnHblnVE/S220/blog+profill.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_NvYLJF1pTuk/STq46Vm2LkI/AAAAAAAAAaE/uHzdk0yxXrk/s72-c/ng3.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8009239332313945799.post-8487846101621695215</id><published>2008-12-02T21:29:00.004+01:00</published><updated>2009-01-11T13:00:34.451+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kebab'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Turkowie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='lemanizm'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Belgowie'/><title type='text'>o sąsiedztwie słów kilka</title><content type='html'>Z labu wyszedłem dziś trochę wcześniej - słońce jeszcze nie zaszło. Postanowiłem więc wrócić do domu okrężną drogą. Ot, taki spacerek sobie zrobić. Obserwacja, jaką się dziś chciałem podzielić, to: dzielnica turecka jest większa niż myślałem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lubię to sąsiedztwo - głównie ze względu na piekarnię. Chleb jest bardziej prawdziwy niż ten zachodnioeuropejski. Turkse Pizza jest też całkiem niezła, a kosztuje tylko 1,5 euro. Wprawne oko to w tureckim warzywniaku nawet Wyborową wypatrzy :) &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/STWc40BnCqI/AAAAAAAAALU/wTu0wCG7N5I/s1600-h/DSC01326.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/STWc40BnCqI/AAAAAAAAALU/wTu0wCG7N5I/s320/DSC01326.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5275295038386408098" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie trzeba patrzeć do roczników statystycznych żeby zauważyć, jak będzie wyglądało to społeczeństwo za kilkadziesiąt lat. Wystarczy wyjść na ulicę. Zauważyć, że jest sporo dziewcząt z chustkami na głowach, że większość dzieci ma ciut ciemniejszy kolor skóry. Kobieta (w chustce) z wózkiem albo wielkim brzuchem to bardzo częsty widok. Dziś widziałem taką Turczynkę z podwójnym wózkiem: dwie kabiny -  jedna za drugą. W sobotę kilka sąsiednich ulic było zakorkowanych. Większość samochodów miała zawiązaną przy lusterku białą chustkę. Wielkie, tureckie wesele.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No to już wiemy, jak będzie wyglądała społeczność belgijska za kilkadziesiąt lat - nie tylko belgijska. Zjawisko jest to samo dla wielu krajów Europy. Coraz mniej rdzenno-belgijska, a coraz bardziej muzułmańska. Zresztą to, że rdzenni mieszkańcy zostali wyparci ze swoich ziem, nie jest niczym nowym w historii ludzkości. Prawie cała Ameryka, Australia, to przecież też przyjezdni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najazd Turków - można by powiedzieć. Tak, ale taki fair play. Nie można mieć do nich pretensji. Grają czysto. To nie jest tak, że siłą chcą zdobyć i zawładnąć ten kraj. Pokonują Europejczyków ich własną bronią. Ciężką pracą, trudem wychowywania potomstwa, powolutku stają się właścicielami tej części świata. Kebab wygrywa z hot dogiem, bo jest po prostu lepszy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Za bardzo nie da się przed tym obronić. Taka jest światowa tendencja, że ludzie starego kontynentu, ci "ucywilizowani", wymierają. Trochę na własne życzenie - wolą sami lepiej żyć, więc przegrają z tymi, którzy więcej wysiłku wkładają w wychowywanie swoich następców.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8009239332313945799-8487846101621695215?l=gandawa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gandawa.blogspot.com/feeds/8487846101621695215/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8009239332313945799&amp;postID=8487846101621695215' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8009239332313945799/posts/default/8487846101621695215'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8009239332313945799/posts/default/8487846101621695215'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gandawa.blogspot.com/2008/12/o-ssiedztwie-sw-kilka.html' title='o sąsiedztwie słów kilka'/><author><name>Tobiasz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04110400278783696950</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SNbJSprItkI/AAAAAAAAAAQ/pL8_i1wzTJ4/S220/t.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/STWc40BnCqI/AAAAAAAAALU/wTu0wCG7N5I/s72-c/DSC01326.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8009239332313945799.post-621259147908250078</id><published>2008-11-29T17:59:00.004+01:00</published><updated>2009-01-10T21:58:57.956+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gent'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sztuka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='muzeum'/><title type='text'>Sztuka</title><content type='html'>Tydzień temu odwiedziłem Muzeum Sztuki Współczesnej S.M.A.K (&lt;a href="http://www.smak.be/"&gt;www&lt;/a&gt;)&lt;br /&gt;Poniżej Sztuka, która mnie zaintrygowała...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_NvYLJF1pTuk/STF166KBXdI/AAAAAAAAAZs/QKnrcOOzvgs/s1600-h/Sztuka.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 271px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_NvYLJF1pTuk/STF166KBXdI/AAAAAAAAAZs/QKnrcOOzvgs/s400/Sztuka.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5274126293531712978" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Wybaczcie, ale nie wiem kto jest autorem. Nie znam też tytułu, a ten pomógłby w interpretacji.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8009239332313945799-621259147908250078?l=gandawa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gandawa.blogspot.com/feeds/621259147908250078/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8009239332313945799&amp;postID=621259147908250078' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8009239332313945799/posts/default/621259147908250078'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8009239332313945799/posts/default/621259147908250078'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gandawa.blogspot.com/2008/11/tydzie-temu-odwiedziem-muzeum-sztuki.html' title='Sztuka'/><author><name>Maciek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06361588513281931145</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_NvYLJF1pTuk/SPeK2tmXiiI/AAAAAAAAAFk/-TbdnHblnVE/S220/blog+profill.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_NvYLJF1pTuk/STF166KBXdI/AAAAAAAAAZs/QKnrcOOzvgs/s72-c/Sztuka.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8009239332313945799.post-7473014261217907526</id><published>2008-11-28T00:47:00.005+01:00</published><updated>2009-01-11T12:59:55.692+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gent'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='internet'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='lab'/><title type='text'>zwykły dzień</title><content type='html'>Żeby lepiej opisać życie na Erasmusie, powinno się więcej pisać o rzeczach codziennych. W labie bywam częściej niż na wycieczkach. Od jakiegoś już czasu chodziłem z myślą opisania zwyczajnego dnia. Wczoraj pomyślałem, że wtorek był takim typowym dniem i nawet próbowałem go opisać. Nie udało się: nie mogłem sobie przypomnieć co konkretnego się wtedy działo. Brak charakterystycznych wydarzeń sprawił, że wszystko zaczęło mi się ze sobą zlewać. Dzisiaj z tego wtorku pamiętam jeszcze mniej. Olśnienie: dzisiaj też był taki zwyczajny dzień. Podobny do tych co już minęły, ale – na swój sposób - jedyny i niepowtarzalny.  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Rano trzeba wstać. Sprawdziłem, i to nie raz, że „jeszcze pięć minutek” może się źle skończyć, więc reaguję, gdy tylko budzik zaczyna się drzeć. Z myślą, że jak tylko wrócę, to się znów położę, wstaję z łóżka. W kuchni spotykam Gosię – towarzyszkę porannej niedoli. Zastanawiam się co zjeść. Zwykle wybieram chleb z nutellą, ale dziś wyjątkowo był to serek. Ważne jest, by na śniadanie zjeść coś, co się szybko przygotuje.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SS8y_PfYweI/AAAAAAAAALM/pObfd2Lh4BA/s1600-h/DSC00686.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 200px; height: 150px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SS8y_PfYweI/AAAAAAAAALM/pObfd2Lh4BA/s200/DSC00686.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5273489750745465314" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; Idziemy na naszą uczelnię. Daleko nie mamy – chyba ze 4 minuty „iścia” (nie chciałem użyć słowa „marszu”, bo mi jakoś nie pasowało). Rzucamy się w wir pracy. Dzisiaj najpierw było liczenie bakterii, potem popisywanie nowych płytek, a potem – nowość – test smakowy. Zwykle sprawdzam jak bakterie rosną na szynce, a dzisiaj sprawdzałem, jak te szynki smakują. 12 osobom trzeba było dać po 3 plasterki dwóch różnych szynek i kazać zgadywać, która jest tą jedną inną. Prawie wszyscy zgadli. Zero trafień miała tylko jedna osoba – ja.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Na lunch wróciłem do domu i jadłem mrożone mięso, mrożone warzywa i makaron. Tzn., po usmażeniu nie były już mrożone. Z pełnym brzuchem wróciłem na uczelnię. Tam ciąg dalszy przygotowywania płytek, polerowanie probówek i jeszcze parę rzeczy, które mi znaleziono, bylebym tylko nie wrócił za szybko do domu. Dzisiaj było nieźle, bo już koło 16 byłem z powrotem. Czekając na włączenie kompa, zacząłem czytać Kapuścińskiego. Ciekawie pisze, ale mi się zachciało spać, więc postanowiłem spełnić obietnicę dana samemu sobie dziś rano. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Po raz kolejny już tego dnia wstałem zaraz (no, może tym razem 20 minut) po usłyszeniu budzika. Poszedłem do piekarni, coś tam zjadłem a potem poprosiłem Martę o pomoc fryzjerską. W końcu siadłem po raz kolejny do kompa. Tym razem zaczytałem się w blogu Szymona Hołowni – na poważne tematy jednak da się bardzo ciekawie pisać. Gdy przypomniałem sobie, że powinienem jednak coś naukowego zrobić, zacząłem rozmawiać na gg. Jedna rozmowa - zamiejscowa, druga – lokalna. Potem jeszcze jedna międzynarodowa. &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SS8ysA5aDFI/AAAAAAAAALE/srd59c1nz8Y/s1600-h/DSC00010.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer; width: 150px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SS8ysA5aDFI/AAAAAAAAALE/srd59c1nz8Y/s200/DSC00010.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5273489420410555474" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Włączyłem w końcu tego excela, ale niedługo w nim zabawiłem, bo sobie przypomniałem, że jestem głodny. Tym razem nutella. Jak wróciłem, to zacząłem opisywać dzisiejszy dzień. I tak jakoś zeszło.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8009239332313945799-7473014261217907526?l=gandawa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gandawa.blogspot.com/feeds/7473014261217907526/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8009239332313945799&amp;postID=7473014261217907526' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8009239332313945799/posts/default/7473014261217907526'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8009239332313945799/posts/default/7473014261217907526'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gandawa.blogspot.com/2008/11/zwyky-dzie.html' title='zwykły dzień'/><author><name>Tobiasz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04110400278783696950</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SNbJSprItkI/AAAAAAAAAAQ/pL8_i1wzTJ4/S220/t.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SS8y_PfYweI/AAAAAAAAALM/pObfd2Lh4BA/s72-c/DSC00686.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8009239332313945799.post-4166475705465982870</id><published>2008-11-27T22:36:00.004+01:00</published><updated>2009-01-10T21:57:12.204+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gent'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='erasmus'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='szpital'/><title type='text'>Szpital nie jest taki zły</title><content type='html'>&lt;!--[if !supportEmptyParas]--&gt;&lt;!--[endif]--&gt;Nie ma się co oszukiwać. Pobyt na&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;Erasmusie, czy to na studiach, czy na praktyce to nie tylko zabawa. Przez większość dnia oddajemy się tutaj pracy. Szczególnie, że Gosia, Kamila, Marta i Tobiasz robią w Belgii badania potrzebne do napisania pracy, a ja jestem praktykantem w laboratorium.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_NvYLJF1pTuk/SS8gAkqfL7I/AAAAAAAAAYE/6qXt6O9itZI/s1600-h/%5BMZ%5D+Czasami+w+pracy+chodz%C4%99+z+g%C5%82ow%C4%85+w+chmurach.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 300px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_NvYLJF1pTuk/SS8gAkqfL7I/AAAAAAAAAYE/6qXt6O9itZI/s400/%5BMZ%5D+Czasami+w+pracy+chodz%C4%99+z+g%C5%82ow%C4%85+w+chmurach.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5273468882888110002" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;Szpital wcale nie jest taki zły, pod warunkiem, że idziesz tam, żeby pracować, a nie żeby się leczyć. Całe szczęście, że w czasie mojego pobytu w Belgii odwiedzam tę placówkę bardzo regularnie tylko w jednym celu. Mój dzień zaczyna się jeszcze w nocy. Budzik dzwoni o 7.00. Półtorej godziny później siedzę już na rowerze i jadę do szpitala, gdzie od godziny 9, jak to określił mój znajomy, przenoszę po 2 μg (2,0*10 &lt;sup&gt;–6&lt;/sup&gt;g) jakiejś substancji i nazywam to pracą. Klinika Universitair Ziekenhuis Gent to małe miasteczko, po którym jeżdżą specjalne taksówki dla pacjentów, gdzie studenci wydziału medycyny przychodzą na zajęcia, gdzie można wypożyczyć (jak w hipermarkecie) specjalny wózek, który pomoże przewieźć osobę, mającą kłopoty z chodzeniem. Można tu zjeść coś w restauracji, kupić upominek lub kwiaty. Oczywiście można się tu także leczyć. O jego wielkości niech świadczy fakt, że winda którą zwykle jeżdżę, ma numer 95... Gdy po raz pierwszy przekroczyłem jego bramy, dostałem mapę dzięki której mogłem trafić tam, gdzie zmierzałem. Ten spacer trwał ponad 10 minut. W tej sytuacji nie dziwię się, że szpital zainwestował w służbowe rowery.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_NvYLJF1pTuk/SS8iFC5X4fI/AAAAAAAAAYM/2vFxjV5fsMs/s1600-h/%5BMZ%5D+Taki+widok+roztacza+si%C4%99+ze+szpitalnej+restauracji.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_NvYLJF1pTuk/SS8iFC5X4fI/AAAAAAAAAYM/2vFxjV5fsMs/s400/%5BMZ%5D+Taki+widok+roztacza+si%C4%99+ze+szpitalnej+restauracji.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5273471158746341874" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;Rower to w Gandawie najszybszy środek transportu. Przyczynia się do tego dobrze rozwinięta sieć ścieżek rowerowych i specjalnych parkingów. Na terenie kliniki także jest ich kilka. Zwykle nieporównywalnie większe niż znane nam z politechniki, a mimo to prawie pełne. Te przeznaczone dla pracowników, są ogrodzone i można otworzyć je tylko za pomocą specjalnej karty magnetycznej, która potrzeba jest też żeby swobodnie poruszać się po zakamarkach szpitala niedostępnych dla pacjentów. Studenci jeżdżący na uczelnię rowerem nikogo w Polsce nie dziwią, ale dlaczego nie można znaleźć wolnego miejsca na parkingu rowerowym dla pracowników? Pewnie dlatego, że Ci ostatni dostają specjalną premię, jeśli przyjeżdżają do szpitala rowerem częściej niż 20 dni w miesiącu!&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_NvYLJF1pTuk/SS8ePGLeSBI/AAAAAAAAAX8/0Dzga_RJapg/s1600-h/%5BMZ%5D+Rowery+w+szpitalnym+korytarzu.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_NvYLJF1pTuk/SS8ePGLeSBI/AAAAAAAAAX8/0Dzga_RJapg/s400/%5BMZ%5D+Rowery+w+szpitalnym+korytarzu.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5273466933379745810" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;/p&gt;   &lt;p class="MsoNormal"&gt;Większość budynków UZ Gent jest połączona ze sobą siecią podziemnych korytarzy, którymi suchą nogą można dotrzeć z jednego końca kampusu na drugi, pod warunkiem, że nie zostanie się potrąconym przez charakterystyczny żółty służbowy rower lub jeden z elektrycznych wózków towarowych. Zdarza się, że takie wózki wyglądają jak małe pociągi ciągnąc za sobą kilka wagoników. Podobno kilkanaście lat temu studenci jeździli po tych piwnicach mieszczącym się tam „na styk” Citroenem 2CV - popularną Kaczką. Jak widać nie tylko Polacy wykazują się tak zwaną ułańską fantazją.&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;!--[if !supportEmptyParas]--&gt; &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8009239332313945799-4166475705465982870?l=gandawa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gandawa.blogspot.com/feeds/4166475705465982870/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8009239332313945799&amp;postID=4166475705465982870' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8009239332313945799/posts/default/4166475705465982870'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8009239332313945799/posts/default/4166475705465982870'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gandawa.blogspot.com/2008/11/szpital-nie-jest-taki-zy.html' title='Szpital nie jest taki zły'/><author><name>Maciek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06361588513281931145</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_NvYLJF1pTuk/SPeK2tmXiiI/AAAAAAAAAFk/-TbdnHblnVE/S220/blog+profill.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_NvYLJF1pTuk/SS8gAkqfL7I/AAAAAAAAAYE/6qXt6O9itZI/s72-c/%5BMZ%5D+Czasami+w+pracy+chodz%C4%99+z+g%C5%82ow%C4%85+w+chmurach.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8009239332313945799.post-3360094302916479494</id><published>2008-11-23T23:23:00.004+01:00</published><updated>2008-11-23T23:44:19.467+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zima'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='śnieg'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bałwan'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zabawa'/><title type='text'>pada śnieg, pada śnieg...</title><content type='html'>Spadł śnieg. Gdy wczoraj po obudzeniu zauważyłem go na szybie okna, od razu pomyślałem, że warto uwiecznić to niecodzienne zjawisko.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SSnWsCpW45I/AAAAAAAAAK8/GC2VE7-Hrfc/s1600-h/DSC01228.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 200px; height: 150px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SSnWsCpW45I/AAAAAAAAAK8/GC2VE7-Hrfc/s200/DSC01228.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5271980890926801810" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Biała, puchowa kołderka szybko przemieniła się jedną, wielką chlapę. Taką śniego-kałużę, do której potrzebne by były kalosze. Jeśli kaloszy się nie ma, to przynajmniej trzeba zrezygnować z adidasów i założyć normalne półbuty. &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SSnVm49fJFI/AAAAAAAAAKs/9SRsItGO10s/s1600-h/DSC01246.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 200px; height: 150px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SSnVm49fJFI/AAAAAAAAAKs/9SRsItGO10s/s200/DSC01246.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5271979702915900498" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Śnieg  zaatakował po raz kolejny.Jakby nie patrzeć - przyszła zima. Dzisiaj do kuchni przyszedł też Ishu ze śnieżką w ręce. Po paru chwilach rzucania się śniegiem ktoś wpadł na pomysł, że może lepiej będzie wyjść na dwór. Jak pomyśleli, tak zrobili.&lt;br /&gt;Zabawa była przednia, że aż dzieci z sąsiedztwa się nam przypatrywały przez okno. Nie wiem czy bardziej dziwił je widok śniegu, czy czwórki dorosłych ludzi bawiących się jak małe dzieci. Śnieg z pewnością był niecodziennym zjawiskiem dla Izabel, która na żywo widziała go po raz pierwszy w życiu. W Ekwadorze nie jest często spotykane zjawisko. &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SSnVNJwsHrI/AAAAAAAAAKk/dKSuomlqWHQ/s1600-h/DSC01276.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer; width: 150px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SSnVNJwsHrI/AAAAAAAAAKk/dKSuomlqWHQ/s200/DSC01276.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5271979260749029042" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Właściwie: w ogóle niespotykane.&lt;br /&gt;No i był też bałwan. Różne postacie przybierał. Na początku była to snowwoman, potem snowman, potem powstawały inne elementy, nowe rekwizyty. Jacyś ludzie, zaciekawieni bałwanem, podeszli do nas. Nawet marchewki przynieśli.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SSnVNJwsHrI/AAAAAAAAAKk/dKSuomlqWHQ/s1600-h/DSC01276.JPG"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8009239332313945799-3360094302916479494?l=gandawa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gandawa.blogspot.com/feeds/3360094302916479494/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8009239332313945799&amp;postID=3360094302916479494' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8009239332313945799/posts/default/3360094302916479494'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8009239332313945799/posts/default/3360094302916479494'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gandawa.blogspot.com/2008/11/pada-nieg-pada-nieg.html' title='pada śnieg, pada śnieg...'/><author><name>Tobiasz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04110400278783696950</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SNbJSprItkI/AAAAAAAAAAQ/pL8_i1wzTJ4/S220/t.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SSnWsCpW45I/AAAAAAAAAK8/GC2VE7-Hrfc/s72-c/DSC01228.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8009239332313945799.post-8399270520746189224</id><published>2008-11-17T13:55:00.001+01:00</published><updated>2009-01-11T12:58:15.477+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zwiedzanie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Bruksela'/><title type='text'>Z czego słynie Bruksela</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SSHt_zHv7vI/AAAAAAAAAJ8/uOxHYxmKOu8/s1600-h/DSC01089.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 150px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SSHt_zHv7vI/AAAAAAAAAJ8/uOxHYxmKOu8/s200/DSC01089.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5269754719310442226" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Co jest symbolem Brukseli? Unia Europejska jest dla większości pierwszym skojarzeniem z tym miastem - i dobrze, bo to stolica UE. Ale to nie jest symbol. &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SSHuzbIgPfI/AAAAAAAAAKU/4JmWA8ZlrPs/s1600-h/DSC01120.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 200px; height: 150px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SSHuzbIgPfI/AAAAAAAAAKU/4JmWA8ZlrPs/s200/DSC01120.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5269755606224354802" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Coś, co znajduje się na większości pocztówek i T-shirtów. &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SSHvWCp2hwI/AAAAAAAAAKc/Ku6dqlafdSI/s1600-h/DSC01147.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 150px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SSHvWCp2hwI/AAAAAAAAAKc/Ku6dqlafdSI/s200/DSC01147.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5269756200948762370" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;To nie jest monumentalne Atomium ani żaden z zabytkowych kościołów czy pałaców. To jest niewielka rzeźba. Cóż to za wybitna postać musiała w niej zostać uwieczniona? Ano, mały, siusiający chłopiec.&lt;br /&gt;Manneken Pis. Rzeźba nie jest nawet wyjątkowo stara - XVI wiek. Nie jest też bardzo wymyślna: ot, fontanna wypływająca z wiadomej części ciała. Pomnik wielki nie jest, ale za to popularność to ma chyba większą niż Nike z Samotraki. Wśród gadżetów z ową postacią dużą popularnością cieszą się korkociągi przymocowane do figurki w wiadomym miejscu. Figurka posiada kilka legend tłumaczących swoją wyjątkowość. Posiada również wiele ubrań. Częstym podarkiem od różnych stowarzyszeń a nawet delegacji państwowych są stroje, w które co jakiś czas chłopczyk się przyodziewa. W zeszłym roku, z okazji tygodnia Małopolski, przez parę dni nosił strój krakowiaka. &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SSHuecRC_rI/AAAAAAAAAKM/1-JVH2yUPLk/s1600-h/DSC01204.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 240px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SSHuecRC_rI/AAAAAAAAAKM/1-JVH2yUPLk/s320/DSC01204.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5269755245751369394" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Morał: Żeby być znanym i lubianym wystarczy ściągnąć spodnie i lać na wszystko! :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8009239332313945799-8399270520746189224?l=gandawa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gandawa.blogspot.com/feeds/8399270520746189224/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8009239332313945799&amp;postID=8399270520746189224' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8009239332313945799/posts/default/8399270520746189224'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8009239332313945799/posts/default/8399270520746189224'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gandawa.blogspot.com/2008/11/z-czego-synie-bruksela.html' title='Z czego słynie Bruksela'/><author><name>Tobiasz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04110400278783696950</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SNbJSprItkI/AAAAAAAAAAQ/pL8_i1wzTJ4/S220/t.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SSHt_zHv7vI/AAAAAAAAAJ8/uOxHYxmKOu8/s72-c/DSC01089.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8009239332313945799.post-9100605352213217837</id><published>2008-11-11T23:32:00.002+01:00</published><updated>2009-01-11T13:12:31.465+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='smok'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zwiedzanie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pomyłka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='erasmus'/><title type='text'>Holandia</title><content type='html'>Odwiedziłem miasto imiennika programu Erasmus: Erazma z Rotterdamu.&lt;br /&gt;Oj, dużo tam widziałem, dużo. Nie wszystko da się opisać słowami, nie wszystko da się uwiecznić aparatem. O czym mógłbym napisać? &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SRoT9nNpoTI/AAAAAAAAAJk/yowXKpiozko/s1600-h/DSC01061.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 150px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SRoT9nNpoTI/AAAAAAAAAJk/yowXKpiozko/s200/DSC01061.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5267544663382401330" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;O mieście. Rotterdam jest miastem bez zabytków. W czasie wojny został całkowicie zniszczony. Zdjęcia robione po nalotach 1940 roku pokazują tylko ruiny katedry na tle zrównanego z ziemią miasta. W ciągu dziesiątek powojennych lat miasto mocno wspięło się w górę. Bardzo wysokie, ale przyjemne z wyglądu budynki, tworzą krajobraz Rotterdamu. Samo miasto, wbrew pozorom, nie jest duże - jest mniejsze od Wrocławia. Ma za to ogromny port: największy na świecie.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SRoTmy30Q6I/AAAAAAAAAJc/vEn9lwgUfdk/s1600-h/DSC01046.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer; width: 200px; height: 150px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SRoTmy30Q6I/AAAAAAAAAJc/vEn9lwgUfdk/s200/DSC01046.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5267544271375057826" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Byłem jeszcze w dwóch innych miastach Holandii, ale tak to jest, jak się wsiada do złego pociągu. Logika typu: "skoro o tej porze w tym miejscu powinien stać mój pociąg, a jest właściwy czas i miejsce, więc to musi być &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;ten &lt;/span&gt;pociąg" zawodzi, gdy zegarek przyspiesza o 10 minut. A jeszcze niedawno czas, którego symbolem był zegarek, uważałem za jedną z niewielu rzeczy, które mówią prawdę. Poprzez swoją stałość zmian, był takim punktem odniesienia w zmiennej i niespodziewanej rzeczywistości. &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SRoVb0eXYeI/AAAAAAAAAJ0/MU1z8X2i6Uk/s1600-h/DSC01026.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 200px; height: 150px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SRoVb0eXYeI/AAAAAAAAAJ0/MU1z8X2i6Uk/s200/DSC01026.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5267546281849872866" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8009239332313945799-9100605352213217837?l=gandawa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gandawa.blogspot.com/feeds/9100605352213217837/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8009239332313945799&amp;postID=9100605352213217837' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8009239332313945799/posts/default/9100605352213217837'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8009239332313945799/posts/default/9100605352213217837'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gandawa.blogspot.com/2008/11/holandia.html' title='Holandia'/><author><name>Tobiasz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04110400278783696950</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SNbJSprItkI/AAAAAAAAAAQ/pL8_i1wzTJ4/S220/t.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SRoT9nNpoTI/AAAAAAAAAJk/yowXKpiozko/s72-c/DSC01061.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8009239332313945799.post-1091451020972835697</id><published>2008-11-10T23:00:00.001+01:00</published><updated>2009-01-10T21:55:20.127+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gent'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przygoda'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Belgowie'/><title type='text'>Pogoda dla bogaczy?</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_NvYLJF1pTuk/SRlk70ymgxI/AAAAAAAAATg/AvblX7ccL8M/s1600-h/greetings-from-belgium.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 158px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_NvYLJF1pTuk/SRlk70ymgxI/AAAAAAAAATg/AvblX7ccL8M/s200/greetings-from-belgium.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5267352218132448018" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Zamiast słońca - deszcz. Zamiast mgły - mżawka. Zamiast zimy - deszcz i wiatr.&lt;br /&gt;W sklepie z pamiątkami kartka: "Greetings from Belgium". Dość ascetyczna. Biała, tekst na czarno, oprócz tekstu tylko symbol parasola, jak na kartonowym pudle. Obok niej powinna być druga. Z takim samym napisem i symbolicznym wizerunkiem pogodnego człowieka. Bo dla mnie tacy właśnie są Belgowie - pogodni. Może muszą nadrabiać za pogodę? Chyba nie, bo nie jest aż taka zła - trochę przekoloryzowałem.  Jest bardziej wilgotno niż w Polsce, ale słoneczne dni też nie są rzadkie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wróćmy do pogody ducha. Tutaj ludzie się po prostu do siebie uśmiechają. Mam to szczęście, że we Flandrii większość mieszkańców mówi po angielsku. Dzięki temu nie ma problemu z pytaniem o drogę, czy zwróceniem się o pomoc na ulicy. Przez te 6 tygodni pytałem wielu osób, o różne informacje. Nawet ze starszymi, którzy mówią po francusku udawało się dogadać. Nie zdarzyło się, żeby ktoś mnie zignorował. Zatrzymywałem nawet ludzi jadących do pracy rowerem. Najmniej uprzejma była reakcja kierowcy autobusu, który powiedział po niderlandzku, że mnie nie rozumie, gdy pytałem, czy zatrzymuje sie przy stacji benzynowej. W każdym innym przypadku kierowcy autobusów okazywali się bardzo pomocni.  Wchodzisz do autobusu - mówią Ci "dzień dobry". Zapytasz (w obcym dla nich języku) o trasę autbusu - odpowiadają bez grymasu niezadowolenia na twarzy. Kupujesz bilet - chcą Ci go sprzedać. Naprawde chcą.&lt;br /&gt;Pewnego wieczoru wszedłem do autobusu bez biletu, bo w pobliżu nie było automatu, a wszystkie sklepy były już pozamykane. Poprosiłem kierowcę, żeby sprzedał mi bilet. Okazało się, że nie ma drobnych, żeby wydać mi resztę. Dwóch pozostałych pasażerów w pojeździe też nie mogło mi pomóc. Ku mojemu zdziwieniu, kierowca zatrzymał autobus, który mijaliśmy i rozmienił moje pieniądze. Czy to zdarza się w naszym kraju? Rzadko. Tutaj też pewnie miałem szczęście, bo nie każdy by tak zrobił. Ostatnio, kiedy chciałem kupić bilet we wrocławskim tramwaju, motorniczy stwierdził, że mogę wysiąść i kupić go sobie w automacie na przystanku.&lt;br /&gt;Ciekawe skąd biorą się te różnice? Czy źródło jest to samo? Czy źródłem empatii u Belgów i niezadowolenia u Polaków jest kapitalizm? W zasadzie to możliwe. Za cenę biletu godzinnego w Gent kupionego u kierowcy, mógłbym we Wrocławiu kupić 4. Czy kierowcy, gdyby zarabiali w Polsce 4 razy więcej niż teraz, to byliby 4 razy bardziej zadowoleni i witali pasażerów? Mam nadzieję,  że tak, bo to oznacza że za jakiś czas także w Polsce kierowcy będą się uśmiechać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P.S. Niestety kilka dni później jechałem tramwajem, w którym motorniczy nie sprzedał pasażerowi biletu radząc, by ten udał się do automatu na przystanku. Czyli to, co zdarzyło mi się we Wrocławiu, mogło przydarzyć mi się w Gent.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8009239332313945799-1091451020972835697?l=gandawa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gandawa.blogspot.com/feeds/1091451020972835697/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8009239332313945799&amp;postID=1091451020972835697' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8009239332313945799/posts/default/1091451020972835697'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8009239332313945799/posts/default/1091451020972835697'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gandawa.blogspot.com/2008/11/pogoda-dla-bogaczy.html' title='Pogoda dla bogaczy?'/><author><name>Maciek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06361588513281931145</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_NvYLJF1pTuk/SPeK2tmXiiI/AAAAAAAAAFk/-TbdnHblnVE/S220/blog+profill.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_NvYLJF1pTuk/SRlk70ymgxI/AAAAAAAAATg/AvblX7ccL8M/s72-c/greetings-from-belgium.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8009239332313945799.post-4508403669534550552</id><published>2008-11-04T16:40:00.000+01:00</published><updated>2008-11-13T00:18:15.645+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='impreza'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wino'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gitara'/><title type='text'>weekend i okolice</title><content type='html'>To nie jest tak, że jak nic nie piszę, to znaczy, że się nic nie dzieje. Wręcz przeciwnie: czasu brakuje, a czasem siły, żeby to co się dzieje opisywać. W skrócie, co się ostatnio działo:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czwartek:&lt;br /&gt;Kameralna imprezka: pięć osób, cztery wina - z czego jedno dwulitrowe. Sprawdziło się mądre porzekadło: tanie wino jest dobre, bo jest dobre i tanie. I rzeczywiście. &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SRB5SJCaFsI/AAAAAAAAAIo/EQXkTqnScJc/s1600-h/DSC00942.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 200px; height: 150px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SRB5SJCaFsI/AAAAAAAAAIo/EQXkTqnScJc/s200/DSC00942.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5264841316966733506" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Ta dwulitrowa butelka wniosła dużo radości i to jeszcze przed jej otworzeniem.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SRB5H2AL1WI/AAAAAAAAAIg/yuf_QUL1XsU/s1600-h/DSC00927.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer; width: 150px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SRB5H2AL1WI/AAAAAAAAAIg/yuf_QUL1XsU/s200/DSC00927.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5264841140058445154" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Chwilowo nie było neta, więc tym razem nie mogliśmy odtworzyć piosenek naszej wczesnej młodości ani disco polo. Czasem cicho pobrzmiewała gitara. Z tego co potem mówiła mieszkająca na dole Izabell to ten czas był długi, cicho nie było i "pobrzmiewała" też można by zastąpić innym słowem.&lt;br /&gt;Maciek, nie wiedzieć czemu, wolał nie wracać rowerem. Przekimał u nas.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SRB5gsCNIgI/AAAAAAAAAIw/HeCumXlxgZg/s1600-h/DSC00952.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 150px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SRB5gsCNIgI/AAAAAAAAAIw/HeCumXlxgZg/s200/DSC00952.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5264841566879293954" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Te zdjęcia są ciut rozmazane, a my na nich niewyraźni, ale w ten sposób lepiej oddają tamtą czwartkową rzeczywistość.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Piątek:&lt;br /&gt;Przyjeżdżają goście. Wyciągnąłem golarkę, że ulepszyć "fryzurę". Po  minucie (albo jakichś 12 centymetrach kwadratowych) przestała działać. Naładowanie w takim stopniu, żeby skończyć główkę, trwa dobrych kilka godzin, więc jak tonący, chwyciłem za brzytwę, czyli klasyczną maszynkę napędzaną siłą mięśni. Pierwszy raz używałem jej w tym celu. Tył głowy próbowałem zobaczyć w odbiciu okna w lustrze. Masakra. Tzn., masakrą by się skończyło, gdyby mnie Marta nie uratowała, która sprawiła mi fryzurę ostateczną. Ostateczną tzn. taką, z której nie da się zmienić na żadną inną. No, ewentualnie tatuaż na głowie mógłbym sobie zafundować, ale to może innym razem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sobota:&lt;br /&gt;Okazja do zwiedzenia Gandawy. Razem z Basią (którą widać na tym zdjęciu na drugim planie)  &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SRB64hJrIXI/AAAAAAAAAI4/vj62KoFU8yA/s1600-h/%C5%82adne+zdj%C4%99cie.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SRB64hJrIXI/AAAAAAAAAI4/vj62KoFU8yA/s320/%C5%82adne+zdj%C4%99cie.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5264843075786318194" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;i Martajnem wchodzimy na jedną z 3 wież (Belfry), na której gra carillon (taki instrument jak organy, tylko że zamiast piszczałek są dzwony). Zwiedzając katedrę natrafiamy na koncert (młodzież gra i  śpiewa Mozarta i utwory kilku innych znanych  muzyków). W międzyczasie zahaczamy o PizzaHut i korzystamy z buffet pizza czyli nieograniczonej liczby dokładek.&lt;br /&gt;Wieczorem mała imprezka - mała pod względem liczby butelek, bo nas było 9 osób. Anglojęzyczna, bo brały w niej udział mniejszości narodowe z Nepalu, Ekwadoru i Holandii. Próbowałem ich nauczyć (napisanej pod wpływem chwili) piosenki "W Szczebrzeszynie / chrząszcz brzmi w trzcinie / w Szczebrzeszynie chrząszcze brzęczą cały czas..."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niedziela:&lt;br /&gt;Po mszy zwiedzania nie było już wiele. Ale był obiad. Trudno w to uwierzyć, ale w naszej maleńkiej kuchni zmieściło się przy stole 8 osób. Menu: smoczy gulasz z ziemniakami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poniedziałek:&lt;br /&gt;Party is over. Najwyższy czas na pisanie pracy. Nadrabiam zaległości komunikacyjne (gg, skajp), oglądam filmiki na youtubie, znajduję świetny śpiewnik internetowy i wypróbowuję go. Słowem wszystko, by jak najbardziej odwlec moment nauki.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8009239332313945799-4508403669534550552?l=gandawa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gandawa.blogspot.com/feeds/4508403669534550552/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8009239332313945799&amp;postID=4508403669534550552' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8009239332313945799/posts/default/4508403669534550552'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8009239332313945799/posts/default/4508403669534550552'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gandawa.blogspot.com/2008/11/weekend-i-okolice.html' title='weekend i okolice'/><author><name>Tobiasz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04110400278783696950</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SNbJSprItkI/AAAAAAAAAAQ/pL8_i1wzTJ4/S220/t.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SRB5SJCaFsI/AAAAAAAAAIo/EQXkTqnScJc/s72-c/DSC00942.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8009239332313945799.post-5009424471166287523</id><published>2008-10-29T18:51:00.000+01:00</published><updated>2008-10-29T19:12:24.294+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='smok'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='morze'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='weekend'/><title type='text'>morze</title><content type='html'>Jest środek tygodnia, dlatego dobrze powspominać ciekawsze czasy, czyli weekend. &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SQijuNVRCHI/AAAAAAAAAIA/RxLG3-aKImc/s1600-h/DSC00714.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer; width: 200px; height: 150px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SQijuNVRCHI/AAAAAAAAAIA/RxLG3-aKImc/s200/DSC00714.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5262636178830592114" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;W sobotę mieliśmy kolejną wycieczkę. Tym razem nad morze. Ostenda to piękna nadmorska miejscowość z długaśną plażą.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SQij_BtVSvI/AAAAAAAAAII/aJ7wU4rolbc/s1600-h/DSC00835.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 200px; height: 150px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SQij_BtVSvI/AAAAAAAAAII/aJ7wU4rolbc/s200/DSC00835.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5262636467768085234" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; Z resztą nie tylko długą, ale i szeroką, o czym przekonaliśmy się przychodząc podczas odpływu. Plaża była pod molo, na którym parę godzin wcześniej wędkarze zawzięcie łowili ryby. Łatwiej niż ryby, na straganach, można było znaleźć owoce morza. Będąc nad Morzem Północnym, sałatki „owocowej” nie można było nie spróbować. &lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;Był ładny kościół, który był zamknięty z powodu remontu.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SQijtyCSPrI/AAAAAAAAAH4/sCB_DS4EqQs/s1600-h/DSC00862.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer; width: 200px; height: 150px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SQijtyCSPrI/AAAAAAAAAH4/sCB_DS4EqQs/s200/DSC00862.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5262636171503222450" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; Było muzeum do którego nie poszedłem i był wielki dmuchany smok, który oddychał i w którego wnętrzności można się było zagłębić. To nie było muzeum anatomii, ale bardziej dom strachów. Nie najlepsza forma rozrywki dla małych dzieci, które bardzo ekspresywnie dawały znać, że chcą już stąd wyjść.&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt;Z wyprawy, oprócz muszelek, przywieźliśmy 1 giga zdjęć, dlatego nie ma się co dziwić, że tak kolorowo jest na tym poście. I nie ma się co dziwić, że tyle zdjęć robiliśmy: poniższe np. trzeba bylo powtarzać 12 razy. Za to skakanie mamy zaliczony sport za cały miesiąc. &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SQijdPJNrpI/AAAAAAAAAHw/pLujgGYZtrE/s1600-h/to+zdj%C4%99cie+czeka+na+Tw%C3%B3j+komentarz.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SQijdPJNrpI/AAAAAAAAAHw/pLujgGYZtrE/s320/to+zdj%C4%99cie+czeka+na+Tw%C3%B3j+komentarz.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5262635887259135634" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8009239332313945799-5009424471166287523?l=gandawa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gandawa.blogspot.com/feeds/5009424471166287523/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8009239332313945799&amp;postID=5009424471166287523' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8009239332313945799/posts/default/5009424471166287523'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8009239332313945799/posts/default/5009424471166287523'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gandawa.blogspot.com/2008/10/morze.html' title='morze'/><author><name>Tobiasz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04110400278783696950</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SNbJSprItkI/AAAAAAAAAAQ/pL8_i1wzTJ4/S220/t.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SQijuNVRCHI/AAAAAAAAAIA/RxLG3-aKImc/s72-c/DSC00714.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8009239332313945799.post-3411801432827884486</id><published>2008-10-29T17:16:00.002+01:00</published><updated>2009-01-10T21:50:18.372+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fomalności'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='erasmus'/><title type='text'>Z ostatniej chwili</title><content type='html'>Tym razem krótka informacja.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jako, że zachwalamy tutaj wyjazd na studia/praktyki zagraniczne, pomyślałem że zachwaliliśmy go już wystarczająco i kogoś może zainteresować wiadomość, że na Politechnice Wrocławskiej właśnie ruszyła dodatkowa rekrutacja do programu Erasmus w semestrze letnim roku 2009. Czasu nie ma zbyt wiele. Do 15 listopada trzeba złożyć aplikację na swoim wydziale, a do 28 listopada - wymagane dokumenty w Dziale Współpracy Międzynarodowej.&lt;br /&gt;Szczegóły na &lt;a href="http://www.pwr.wroc.pl/201687.xml"&gt;stronie politechniki&lt;/a&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8009239332313945799-3411801432827884486?l=gandawa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gandawa.blogspot.com/feeds/3411801432827884486/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8009239332313945799&amp;postID=3411801432827884486' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8009239332313945799/posts/default/3411801432827884486'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8009239332313945799/posts/default/3411801432827884486'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gandawa.blogspot.com/2008/10/z-ostatniej-chwili.html' title='Z ostatniej chwili'/><author><name>Maciek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06361588513281931145</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_NvYLJF1pTuk/SPeK2tmXiiI/AAAAAAAAAFk/-TbdnHblnVE/S220/blog+profill.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8009239332313945799.post-8512705378371842609</id><published>2008-10-21T20:12:00.001+02:00</published><updated>2008-12-11T18:33:10.084+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='praca'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='lab'/><title type='text'>w labie</title><content type='html'>Klikam "Run". &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SQCgAemVSRI/AAAAAAAAAHg/s8FVAgvgEHo/s1600-h/DSC00681.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 150px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SQCgAemVSRI/AAAAAAAAAHg/s8FVAgvgEHo/s200/DSC00681.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5260380294843025682" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Ruchoma część urządzenia przesuwa się na prawą stronę, wyciąga z pudełka mikrostrzykawkę i razem z nią przesuwa się nad pojemniczek, w którym znajduje się zawiesina bakterii. Wysysa 100 mikrolitrów i przemieszcza się nad płytkę z podłożem. Kiedy igła powoli przesuwa się po powierzchni agaru, płytka z podłożem się kręci (trochę to przypomina stary adapter z płytą gramofonową) i w ten sposób bakterie są równomiernie rozprowadzone po całej powierzchni. Strzykawka podnosi się i zostaje wrzucona na do pojemnika na zużyte strzykawki. Całe to przedstawienie trwa 37 sekund. Nie dane jest mi jednak w spokoju się temu przyglądać. W tym czasie muszę przygotować następną próbkę: wziąć właściwą probówkę, wstrząsnąć ją w specjalnym urządzeniu, po otworzeniu ogrzać jej końcówkę nad palnikiem, nalać do kubeczka, przed zamknięciem znów przystawić do palnika, odłożyć we właściwe miejsce i wziąć odpowiednią płytkę.  Albo: wziąć pipetę, nabić na nią końcówkę, z plastikowej torebki pobrać 1 ml, nalać zawiesinę do pojemnika, końcówkę wrzucić do worka a torebkę zawiązać na supeł (to najwięcej czasu zajmuje), wyrzucić i wtedy wziąć płytkę. Nic trudnego, nawet fajna zabawa. Zabawa przestaje być fajna, jeśli trzeba ją powtórzyć 436 razy. &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SQCfRJTPvNI/AAAAAAAAAHY/5IEFp7t22e4/s1600-h/DSC00678.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SQCfRJTPvNI/AAAAAAAAAHY/5IEFp7t22e4/s320/DSC00678.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5260379481671974098" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Niby nic wielkiego. 4 kultury bakteryjne, 3 rozcieńczenia, 6 mieszanin antybakteryjnych, 3 próby każdego wylane na 2 płytki każda. To są małe liczby. Gdzie jest haczyk? Teraz trzeba to wszystko przez siebie przemnożyć. Można jeszcze dodać kilka płytek kontrolnych i wychodzi taka duża liczba. Tylko mnożyć, dodawać; nie idzie jakoś tego podzielić, żeby liczba była bardziej znośna? Można: przez jednego Tobiasza, ale to za bardzo wyniku nie zmieni.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8009239332313945799-8512705378371842609?l=gandawa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gandawa.blogspot.com/feeds/8512705378371842609/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8009239332313945799&amp;postID=8512705378371842609' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8009239332313945799/posts/default/8512705378371842609'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8009239332313945799/posts/default/8512705378371842609'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gandawa.blogspot.com/2008/10/w-labie.html' title='w labie'/><author><name>Tobiasz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04110400278783696950</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SNbJSprItkI/AAAAAAAAAAQ/pL8_i1wzTJ4/S220/t.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SQCgAemVSRI/AAAAAAAAAHg/s8FVAgvgEHo/s72-c/DSC00681.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8009239332313945799.post-2038278830234784383</id><published>2008-10-19T21:59:00.001+02:00</published><updated>2009-01-10T21:49:49.337+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='impreza'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gotowanie'/><title type='text'>Urodziny</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SPu6SoOzXoI/AAAAAAAAAG4/vDNFGZr8OeY/s1600-h/DSC00634.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SPu6SoOzXoI/AAAAAAAAAG4/vDNFGZr8OeY/s200/DSC00634.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5259001819085102722" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak, jak wcześniej pisał Tobiasz, niedzielne wspólne gotowanie stało się tradycją. Dzisiaj mieliśmy specjalną okazję, dlatego obiad wymagał specjalnej oprawy. Było spaghetti (w ilości, która napełniłaby brzuchy całej armii głodomorów), wino, szampan, a nawet torcik.  W ten sposób uczciliśmy 23. rocznicę dnia, w którym świat uradował się z pierwszego krzyku Tobiasza. &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SPu6S7_RxDI/AAAAAAAAAHA/NYlqSvSd3S8/s1600-h/DSC00654.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SPu6S7_RxDI/AAAAAAAAAHA/NYlqSvSd3S8/s200/DSC00654.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5259001824388695090" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Niech nam żyje sto lat!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wiem, jak ten dzień będzie wspominał jubilat. Nie do końca był on dla niego szczęśliwy. Najpierw okazało się, że cheeseburger, którego zamówił w okienku z żółto-czerwonym logo, jest 2 razy droższy niż hamburger, a później nieznana siła spowodowała, że moneta, którą wrzucał do automatu z napojami wpadła pod automat i nie dało się jej stamtąd wydobyć. Może z pozycji studenta w Polsce nie wydaje się to bardzo wielką stratą, ale tutaj jej dotkliwość trzeba mnożyć, w przybliżeniu, przez 3,5...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8009239332313945799-2038278830234784383?l=gandawa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gandawa.blogspot.com/feeds/2038278830234784383/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8009239332313945799&amp;postID=2038278830234784383' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8009239332313945799/posts/default/2038278830234784383'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8009239332313945799/posts/default/2038278830234784383'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gandawa.blogspot.com/2008/10/urodziny.html' title='Urodziny'/><author><name>Maciek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06361588513281931145</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_NvYLJF1pTuk/SPeK2tmXiiI/AAAAAAAAAFk/-TbdnHblnVE/S220/blog+profill.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SPu6SoOzXoI/AAAAAAAAAG4/vDNFGZr8OeY/s72-c/DSC00634.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8009239332313945799.post-4954662535197110969</id><published>2008-10-19T01:40:00.000+02:00</published><updated>2008-10-19T01:47:05.456+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='impreza'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='piwo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='weekend'/><title type='text'>Sobota</title><content type='html'>&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;" &gt;Opisać dzisiejszy dzień... Tutaj pojawia się problem, bo nie wiem kiedy dzień się zaczął. Jeśli w momencie obudzenia, to niewiele zdążyło się dziś wydarzyć. Było już po 14 gdy dzwonił budzik. Co robi student zaraz po obudzeniu? Je śniadanie, ogląda Teleexpress. Ja byłem lepszy, wstałem szybciej. Siedem godzin snu to nie jest wcale tak dużo. Zamiast telewizora włączyłem komputer i próbowałem coś naukowego napisać. Próbowałem jest dobrym czasownikiem, bo niedokonanym. Coś jeszcze? Obiadokolacja, piwko u Maćka i to by było na tyle dzisiejszego dnia. &lt;/span&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SPp09i4gc3I/AAAAAAAAAGw/1iUI63vDm3w/s1600-h/%5BTobiasz+Lema%C5%84ski%5D+Erasmusowe+%C5%BCycie+w+odcinkach.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SPp09i4gc3I/AAAAAAAAAGw/1iUI63vDm3w/s320/%5BTobiasz+Lema%C5%84ski%5D+Erasmusowe+%C5%BCycie+w+odcinkach.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5258644115593130866" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;" &gt; &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;" &gt;Chyba, że dzień zaczyna się o godzinie 0.00. Siedziałem wtedy z Erasmusami (Francuz, Francuska, Irlandczyk, Włoch, dwie Słowaczki i ja) w sąsiednim miasteczku. &lt;/span&gt;&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;" &gt;O dwunastej byliśmy już po ręcznie robionym spaghetti, winach i kracie piwa i właśnie wychodziliśmy na miasto. Potem była jeden bar, gdzie o czwartej zrobiło się już pustawo. Na szczęście udało nam się znaleźć inny klub, w którym coś się jeszcze działo. Tam też siedzieliśmy do końca. „Siedzenie” nie jest najwłaściwszym słowem. Po piątej byliśmy ostatnim drgnieniem parkietu. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;" &gt;Im ciężej pracuję w tygodniu, tym intensywniej bawię się w weekend. Jeśli siedzi się (i znowu: słówko „siedzi” jest nie na miejscu) w laboratorium od ósmej do siedemnastej, a z godzinnej przerwy obiadowej wraca po 25 minutach, bo bakterie czekają, to pod koniec tygodnia można mieć naprawdę dosyć. Zapomniałem dodać, że w wolnych chwilach trzeba opracowywać wyniki i pisać wstęp teoretyczny do pracy. I że często bywam w niedoczasie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;" &gt;Ogólnie, nie jest lekko, ale jest fajnie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8009239332313945799-4954662535197110969?l=gandawa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gandawa.blogspot.com/feeds/4954662535197110969/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8009239332313945799&amp;postID=4954662535197110969' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8009239332313945799/posts/default/4954662535197110969'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8009239332313945799/posts/default/4954662535197110969'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gandawa.blogspot.com/2008/10/sobota.html' title='Sobota'/><author><name>Tobiasz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04110400278783696950</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SNbJSprItkI/AAAAAAAAAAQ/pL8_i1wzTJ4/S220/t.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SPp09i4gc3I/AAAAAAAAAGw/1iUI63vDm3w/s72-c/%5BTobiasz+Lema%C5%84ski%5D+Erasmusowe+%C5%BCycie+w+odcinkach.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8009239332313945799.post-5814971511513828633</id><published>2008-10-16T20:50:00.001+02:00</published><updated>2009-01-10T21:48:38.657+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='specjalności'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przygoda'/><title type='text'>Frituur</title><content type='html'>Drodzy Państwo! Dzisiaj podzielę się z Wami sekretem. Być może jest to nawet najbardziej skrywana przez Belgów tajemnica. Narażając życie poświęciłem się, aby ją odkryć. A było to tak...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzień, jak co dzień. Wczesnym wieczorem zszedłem do kuchni zrobić kolację. Ostrożnie otworzyłem drzwi i moim oczom ukazał się najzwyklejszy widok. Kuchnia ta sama co wczoraj, tylko trochę większy w niej nieporządek. W pokoju obok właścicielka domu oglądała telewizję - mecz Belgia - Hiszpania. Na stole kuchennym błyszczała stalowa miska. Podszedłem bliżej i zobaczyłem, że kryje cenną, złocistą zawartość. Jak sroka od razu chciałem przygarnąć tę błyskotkę. Zrobiłem krok, wyciągnąłem dłoń i już tylko centymetry dzieliły mnie od niej. Wtem z pokoju obok dobiegł mnie głos. Serce przyspieszyło - zostałem przyłapany. W misce był jeden z dwóch słynnych belgijskich specjałów koloru złotego.&lt;br /&gt;Jeśli jesteś studentem, to pewnie pomyślałeś o piwie - to błąd. W misce leżały frytki. Słowa właścicielki, która je usmażyła zachęcały do poczęstowania się nimi. Nie opierałem sie jej namowom i szybko sprawdziłem jak smakują. To jest właśnie ten moment, kiedy narażałem życie. Przecież mogły być niedobre lub, co gorsza, zatrute ;)&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_NvYLJF1pTuk/SPeaLUz1N7I/AAAAAAAAAF8/vr1clLavrQQ/s1600-h/frituur.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://4.bp.blogspot.com/_NvYLJF1pTuk/SPeaLUz1N7I/AAAAAAAAAF8/vr1clLavrQQ/s400/frituur.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5257840609333688242" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Dla Belgów smażone w głębokim oleju słupki z ziemniaków są tradycyjnym daniem. Najczęściej jada się je z majonezem i odrobiną soli. Na każdym rogu można znaleźć Frituur, czyli bar serwujący frytki z różnymi sosami i pod różnymi postaciami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Frytki były naprawdę smaczne, a co mnie najbardziej zdziwiło - były chrupiące. Po 4 studenckich latach, kiedy frytki przygotowywane przez moich kolegów miały zwykle konsystencję zwiędniętej rośliny, była to znacząca odmiana.&lt;br /&gt;Przyszła pora, by z Pani Właścicielki "wycisnąć" sekret przyrządzania frytek. Sprawa jest prosta: najpierw kroimy ziemniaki w słupki centymetrowej grubości, później smażymy w temperaturze 140 st. C, wyciągamy z oleju i zostawiamy do ochłodzenia. Takie frytki jada się we wrocławskich akademikach. Tutaj smaży się je po raz drugi w temperaturze 180 st.C. Kiedy mają już odpowiedni kolor, można częstować nimi gości. Polecam!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przy "wyciskaniu" tych tajnych informacji nie używałem żadnych narzędzi tortur. Wystarczyło zapytać ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8009239332313945799-5814971511513828633?l=gandawa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gandawa.blogspot.com/feeds/5814971511513828633/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8009239332313945799&amp;postID=5814971511513828633' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8009239332313945799/posts/default/5814971511513828633'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8009239332313945799/posts/default/5814971511513828633'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gandawa.blogspot.com/2008/10/frituur.html' title='Frituur'/><author><name>Maciek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06361588513281931145</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_NvYLJF1pTuk/SPeK2tmXiiI/AAAAAAAAAFk/-TbdnHblnVE/S220/blog+profill.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_NvYLJF1pTuk/SPeaLUz1N7I/AAAAAAAAAF8/vr1clLavrQQ/s72-c/frituur.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8009239332313945799.post-694097326806194092</id><published>2008-10-16T19:40:00.002+02:00</published><updated>2009-01-11T12:57:14.405+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='flamandzki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pomyłka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pralnia'/><title type='text'>pralnia</title><content type='html'>Polska jest lepsza niż Belgia, bo u nas są pralki w mieszkaniach, a tutaj nie!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nadszedł dzień, kiedy ręce dały znać, żebym tym razem poszedł do pralni i dał sobie spokój z praniem ręcznym. I o tym pierwszym spotkaniu z belgijską pralnią dzisiaj opowiem. &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SPeFDYE66lI/AAAAAAAAAGo/wbW9djxYi3g/s1600-h/DSC00425.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SPeFDYE66lI/AAAAAAAAAGo/wbW9djxYi3g/s320/DSC00425.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5257817383027534418" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Tak to w tym kraju jest, że wszystko napisane jest po flamandzku i czasem po francusku, więc chwilę to trwało, zanim się zorientowałem co-gdzie-jak. Żeton na pranie kupiłem bezbłędnie. Chcąc kupić proszek, straciłem 20 centów. Wrzuciłem je do jakiegoś dziwnego automatu, który nic - oprócz zabrania monety - nie zrobił. Spytałem się jednej pani gdzie się kupuje proszek, a ona wskazała mi urządzenie, o którym byłem przekonany, że służy do sprzedawania słodyczy i chipsów. To takie małe, kolorowe proszki były, a nie chipsy. Ale do kupna zabrakło tych centów które już wrzuciłem. Poszedłem rozmienić banknot, a po powrocie zauważyłem, że ktoś zostawił resztę i nie musiałem chodzić do piekarni. Kupiłem proszek, który okazał się jakimś płynem do płukania (chyba) a nie proszkiem, więc spróbowałem jeszcze raz. Tym razem skutecznie.&lt;br /&gt;Poszło! To znaczy nie wszystko, bo pojemność pralki była dwukrotnie mniejsza od objętości ubrań jaką chciałem tam zmieścić. Ledwie pranie ruszyło, jakaś staruszka mnie zawołała i poprosiła, żebym zadzwonił po taksówkę dla niej, bo ona nie ma telefonu. Ja naprawdę nie wiem, jak ja się z tą panią porozumiałem. Nawet nie wiem czy mówiła po francusku czy flamandzku. Telefon wykonałem, za co dała mi pięć euro, czyli mniej więcej tyle, co wyniosło mnie to pranie.&lt;br /&gt;Żeby porządnie opracować temat pralni dodam, że były tam jeszcze inne urządzenia. Suszarki, które są podobne do pralek; coś co wygląda jak autoklaw (zbyt dużo czasu spędzam w laboratorium mikrobiologicznym) i takie urządzenie do prasowania, które wygląda jak nie wiem co.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8009239332313945799-694097326806194092?l=gandawa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gandawa.blogspot.com/feeds/694097326806194092/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8009239332313945799&amp;postID=694097326806194092' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8009239332313945799/posts/default/694097326806194092'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8009239332313945799/posts/default/694097326806194092'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gandawa.blogspot.com/2008/10/pralnia.html' title='pralnia'/><author><name>Tobiasz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04110400278783696950</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SNbJSprItkI/AAAAAAAAAAQ/pL8_i1wzTJ4/S220/t.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SPeFDYE66lI/AAAAAAAAAGo/wbW9djxYi3g/s72-c/DSC00425.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8009239332313945799.post-638376241507269365</id><published>2008-10-12T22:07:00.001+02:00</published><updated>2009-01-11T13:05:59.868+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='koncert'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='niedziela'/><title type='text'>muzycznie</title><content type='html'>Gdy się obudziłem, zegar na komórce wyświetlał czwartą dwadzieścia. Jak na tą godzinę, to byłem dosyć wyspany. Zacząłem się zastanawiać, czy na pewno jest po czwartej, skoro przez roletę docierają już promienie słońca. Najpierw pomyślałem sobie: Tobiasz, nie kombinuj! Jest czwarta i powinieneś znowu zasnąć. Ale ciekawość zwyciężyła lenistwo i podszedłem do biurka zerknąć na drugi zegarek. Dziewiąta trzydzieści. Poprzedniej niedzieli miałem podobną sytuację. Wtedy się późnił o jakąś godzinę. Ciekawe, że zawsze zdarza się to w niedzielne poranki...&lt;br /&gt;Do kościoła zdążyłem, a po mszy zostałem dłużej. Powiedziałem, że byłem organistą i wpuszczono mnie bym sobie pograł. Taka godzina to zawsze coś, a organy to coś więcej niż gitara.&lt;br /&gt;Potem był obiad. Tym razem jedliśmy omlety. Z pieczarkami, pomidorem, serem i szynką, której Ci u nas dostatek. Tworzy się taki zwyczaj, że niedzielny obiad gotujemy wspólnie. Tym razem Marta najbardziej maczała w tym palce.&lt;br /&gt;A teraz najbardziej godne zapisania: poszliśmy dziś na koncert. &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SPJla4az1gI/AAAAAAAAAF4/vM691jz1bqI/s1600-h/DSC00572.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SPJla4az1gI/AAAAAAAAAF4/vM691jz1bqI/s320/DSC00572.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5256375227590628866" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;W Gent trwa teraz słynny festiwal filmowy i z tej okazji odbył się koncert, podczas którego Orkiestra Filharmonii w Brukseli grała utwory John'ego Williamsa. Jeżeli ktoś nie kojarzy tego nazwiska to powiem, że jest to twórca muzyki do takich filmów jak: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Gwiezdne Wojny, Indiana Jones, Szczęki, Harry Potter, E.T., Lista Schindlera, Patriota, Park Jurajski, Kevin sam w domu, Hook, Szeregowiec Ryan, Siedem lat w Tybecie, Wyznania gejszy, Wojna światów&lt;/span&gt; i wielu innych. &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SPJmhs859qI/AAAAAAAAAGI/J5a-LswbO_Y/s1600-h/DSC00591.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer;" src="http://4.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SPJmhs859qI/AAAAAAAAAGI/J5a-LswbO_Y/s320/DSC00591.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5256376444283123362" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Na tym koncercie nie dało się nudzić. Znane wszystkim z filmów, a wykonywane przez orkiestrę, utwory w połączeniu w wyświetlanymi na wielkim ekranie fragmentami tych filmów, tworzyły razem coś niesamowitego.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8009239332313945799-638376241507269365?l=gandawa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gandawa.blogspot.com/feeds/638376241507269365/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8009239332313945799&amp;postID=638376241507269365' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8009239332313945799/posts/default/638376241507269365'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8009239332313945799/posts/default/638376241507269365'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gandawa.blogspot.com/2008/10/muzycznie.html' title='muzycznie'/><author><name>Tobiasz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04110400278783696950</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SNbJSprItkI/AAAAAAAAAAQ/pL8_i1wzTJ4/S220/t.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SPJla4az1gI/AAAAAAAAAF4/vM691jz1bqI/s72-c/DSC00572.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8009239332313945799.post-5301789623726081640</id><published>2008-10-12T21:51:00.001+02:00</published><updated>2009-01-10T21:46:15.110+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zwiedzanie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='geje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='specjalności'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Brugia'/><title type='text'>Za pan brat ze Średniowieczem.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SPJXkIwIhfI/AAAAAAAAAFg/1Eq1ELiEp2k/s1600-h/S6301485.JPG"&gt;&lt;/a&gt;Na północny wschód od Gandawy leży Brugia - miasto, które swój rozkwit przeżywało między 12. a 15. wiekiem. Zaczeło się od tego, że po wielkim sztormie powstało połączenie miasta z morzem. To umożliwiło rozwój handlu z Anglią. Bogactwo przyciągnęło władców, a ich dwory artystów. Jednak po pewnym czasie naturalny kanał zaczął sie zamulać. Port stracił na znaczeniu, w 17. wieku upadło słynne koronkarstwo. Podupadło i samo miasto. Na szczęście koniec ubiegłego wieku przyniósł pozytywne zmiany.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SPJW03mLveI/AAAAAAAAAFI/ZNjQ6eTLfl4/s1600-h/DSC00531.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SPJW03mLveI/AAAAAAAAAFI/ZNjQ6eTLfl4/s320/DSC00531.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5256359181372079586" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Brugia, jako jedno z najlepiej zachowanych średniowiecznych miast na świecie zaczęła przyciągać tłumy turystów. Dzisiaj, gdy handel suknem z Anglią, nie daje już utrzymania mieszkańcom Brugii, ważną gałęzią tamtejszej gospodarki jest turystyka.&lt;br /&gt;My też nie mogliśmy się oprzeć wizjom, które przywodziły na myśl określenia typu "Wenecja Północy". Postanowiliśmy się przekonać, czy warto odwiedzić to niewielkie miasto.&lt;br /&gt;Wyruszyliśmy w sobotę i po niespełna półgodzinnej podróży koleją byliśmy na miejscu. Tym razem nie poszliśmy "na żywioł". Najpierw skierowaliśmy swe kroki do punktu informacji turystycznej, kupiliśmy przewodnik i podążaliśmy ścieżkami przemierzonymi już przez miliony turystów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SPJWzeOVlcI/AAAAAAAAAE4/EWop0OcGUOE/s1600-h/DSC00518.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SPJWzeOVlcI/AAAAAAAAAE4/EWop0OcGUOE/s320/DSC00518.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5256359157381305794" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Brugia rzeczywiście zachwyca starymi budynkami, kościołami, brukowanymi ulicami, wąskimi kanałami, nad którymi biegną kamienne i drewniane mosty. Widzieliśmy jeden z najstarszych szpitali w Europie - Szpital Św. Jana z 1188 r. Bazylikę Świętej Krwi - w której przechowywana jest relikwia - fiolka z krwią Chrystusa. W jednym z tutejszych kościołów można zobaczyć rzeźbę dłuta samego Michała Anioła.&lt;br /&gt;Tym razem zwiedzaliśmy też muzea. Najpierw poznaliśmy zarys technologii produkcji piwa Brugse Zot w miejscowym browarze(zgodnie z naszym kierunkiem kształcenia - w końcu nie przyjechaliśmy do Belgii odpoczywać), a później w Muzeum "Choco Story" dowiedzieliśmy się skąd się wzięła czekolada. O ile wizyta w browarze była dość ciekawa,  to muzeum czekolady nie zrobiło na mnie wrażenia. Trzeba być prawdziwym maniakiem tego wyrobu, żeby docenić mnogość starych opakowań, skrupulatny opis ewolucji napojów z nasion kakaowca i szkice przedtawiające pierwsze maszyny uzywane przy produkcji.  Najbardziej intereującym punktem zwiedzania była demonstracja produkcji czekoladek i pralinek prowadzony przez belgijskiego specjalistę. Należy wspomnieć, że prezentajca zakończona degustacją.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SPJXkpWMSRI/AAAAAAAAAFo/gmi7FFDpevY/s1600-h/100_1691.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SPJXkpWMSRI/AAAAAAAAAFo/gmi7FFDpevY/s320/100_1691.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5256360002180630802" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Brugia jest miastem turystycznym aż do bólu. Nie przesadzę, jeśli napiszę, że co 3 sklep w centrum sprzedaje belgijskie czekoladki, a co czwarty koronki. Oprócz tego dużo jest tzw. chińszczyzny. Mimo to warto tu przyjechać, nawet jeśli nie lubi sie chodzić po utartych szlakach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W czasie zwiedzania zawitaliśmy do urzędu miejskiego. Tutaj byliśmy świadkami niecodziennej uroczystości.  Przed wejściem stało  zabytkowe BMW przystrojone dla młodej pary. Przed drzwiami do urzędu ustawili się goście z ryżem w rękach. Po chwili na zewnątrz wyszło dwóch  panów młodych. Życzenia składały im całe rodziny. Tak, nie ma się co dziwić! Belgia to kraj bardzo tolerancyjny. Zezwoliła na legalizację związków homoseksualnych już w 2003 roku. Trzy lata później możliwa była już adopcja dzieci, przez takie pary. Ta druga decyzja jest dla mnie całkowicie niezrozumiała, ale nie czas na dyskusję. Według portalu interia.pl  60%  Belgów popiera  "małżeństwa" homoseksualne. &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SPJXkIwIhfI/AAAAAAAAAFg/1Eq1ELiEp2k/s1600-h/S6301485.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SPJXkIwIhfI/AAAAAAAAAFg/1Eq1ELiEp2k/s320/S6301485.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5256359993431066098" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;To pisałem ja, Maciek&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8009239332313945799-5301789623726081640?l=gandawa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gandawa.blogspot.com/feeds/5301789623726081640/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8009239332313945799&amp;postID=5301789623726081640' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8009239332313945799/posts/default/5301789623726081640'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8009239332313945799/posts/default/5301789623726081640'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gandawa.blogspot.com/2008/10/za-pan-brat-ze-redniowieczem.html' title='Za pan brat ze Średniowieczem.'/><author><name>Tobiasz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04110400278783696950</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SNbJSprItkI/AAAAAAAAAAQ/pL8_i1wzTJ4/S220/t.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SPJW03mLveI/AAAAAAAAAFI/ZNjQ6eTLfl4/s72-c/DSC00531.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8009239332313945799.post-481141359671627899</id><published>2008-10-10T23:23:00.001+02:00</published><updated>2009-01-11T13:07:20.832+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sztuka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='spacer'/><title type='text'>zamiast słów</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SO_IGLbxAwI/AAAAAAAAAEo/ZcOHaW6LLxU/s1600-h/balon.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SO_IGLbxAwI/AAAAAAAAAEo/ZcOHaW6LLxU/s320/balon.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5255639298638676738" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Aby zachować równowagę zdjęciowo tekstową, nie będę opisywał jak daleko zaszedłem podczas dzisiejszego spaceru, dlaczego wyszedłem ani co zobaczyłem. Niech te zdjęcia wystarczą.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SO_JDWY7riI/AAAAAAAAAEw/d9OYbE-IMjI/s1600-h/DSC00470.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SO_JDWY7riI/AAAAAAAAAEw/d9OYbE-IMjI/s320/DSC00470.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5255640349551603234" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SO_IF59EaBI/AAAAAAAAAEY/q5jNzrguBuc/s1600-h/DSC00472.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SO_IF59EaBI/AAAAAAAAAEY/q5jNzrguBuc/s320/DSC00472.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5255639293946521618" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SO_IF91ojAI/AAAAAAAAAEQ/0MM4kYZUzRQ/s1600-h/DSC00475.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SO_IF91ojAI/AAAAAAAAAEQ/0MM4kYZUzRQ/s320/DSC00475.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5255639294989077506" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SO_IF63xxpI/AAAAAAAAAEI/03PyQ9n22wI/s1600-h/na+spacerze.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SO_IF63xxpI/AAAAAAAAAEI/03PyQ9n22wI/s320/na+spacerze.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5255639294192764562" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8009239332313945799-481141359671627899?l=gandawa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gandawa.blogspot.com/feeds/481141359671627899/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8009239332313945799&amp;postID=481141359671627899' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8009239332313945799/posts/default/481141359671627899'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8009239332313945799/posts/default/481141359671627899'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gandawa.blogspot.com/2008/10/zamiast-sw.html' title='zamiast słów'/><author><name>Tobiasz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04110400278783696950</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SNbJSprItkI/AAAAAAAAAAQ/pL8_i1wzTJ4/S220/t.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SO_IGLbxAwI/AAAAAAAAAEo/ZcOHaW6LLxU/s72-c/balon.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8009239332313945799.post-6594603684556452417</id><published>2008-10-08T18:00:00.001+02:00</published><updated>2009-01-11T13:08:05.820+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sport'/><title type='text'>run Forrest, run</title><content type='html'>Maciek jeździ rowerem, ja na uczelnię mam zbyt blisko. Ale żeby moim jedynym sportem nie było wchodzenie po schodach (schodzenie jest jeszcze trudniejsze - w ramach oszczędzania przestrzeni Belgowie budują bardzo wąskie domy, a schody w nich to już w ogóle masakra), postanowiłem się zmęczyć na sposób sportowy i zrobiłem to, co w swoim czasie zrobił Forrest Gump. Wybiegłem z domu.&lt;br /&gt;Byłem do tego dobrze przygotowany. Miałem wszystko co do biegania potrzebne: poczynając od adidasów, na aerodynamicznej fryzurze kończąc. Nie miałem aparatu (tzn. fotograficznego, bo z tym drugim nie rozstaję się prawie wcale), więc nie narzekajcie że ten post jest tak mało kolorowy. Gdybym zrobił zdjęcie, z pewnością uwieczniłbym na nim znak, informujący o wjeździe do Gent, który minąłem :)&lt;br /&gt;Co jeszcze można napisać na temat biegania? Że czasem warto jest się zmęczyć. I że to chyba bardziej umacnia charakter, niż kondycję.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8009239332313945799-6594603684556452417?l=gandawa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gandawa.blogspot.com/feeds/6594603684556452417/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8009239332313945799&amp;postID=6594603684556452417' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8009239332313945799/posts/default/6594603684556452417'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8009239332313945799/posts/default/6594603684556452417'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gandawa.blogspot.com/2008/10/run-forrest-run.html' title='run Forrest, run'/><author><name>Tobiasz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04110400278783696950</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SNbJSprItkI/AAAAAAAAAAQ/pL8_i1wzTJ4/S220/t.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8009239332313945799.post-8614974771178201585</id><published>2008-10-06T18:03:00.001+02:00</published><updated>2009-01-10T21:43:13.839+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rower'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gent'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przygoda'/><title type='text'>Niebieskie ptaki do paki!</title><content type='html'>Kto to myślał, żeby strajkować i to jeszcze w taki uciążliwy sposób?! Nie można było kulturalnie, pojedynczo, w Brukseli... Najpierw pojechaliby kierowcy autobusów, tydzień później maszyniści, później pielęgniarki i lekarze, urzędnicy, personel sklepów, listonosze, pracownicy dużych przedsiębiorstw. Jeśli już musieli strajkować, to mogli się podzielić. Ale nie! Musieli wszyscy jednocześnie. Nawet szkoły był pozamykane.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Laboratorium nie strajkowało. Miałem w nim być o 9.&lt;br /&gt;Wiedziałem, że czeka mnie długi spacer. Ubrałem wygodne buty, wziąłem mapę i ruszyłem na południe. Całe szczęście, że pogoda była dobra. Uznałem, że to świetna okazja, żeby przyjrzeć się miastu. Ulice były ciche i tylko sporadycznie mijali mnie przechodnie lub rowerzyści. Skojarzyło mi sie to z jakimś polskim "długim weekendem". Nikt się nigdzie nie spieszył. Może poza mną. Słońce, które przez ostatnie kilka dni chowało się za chmurami, dzisiaj malowało trawniki soczystą zielenią. Po ponad półtoragodzinnej przechadzce byłem na miejscu. Lekko zziajany i spóźniony jedynie o godzinę. Całe szczęście, że moje tłumaczenie o autobusach spotkało się ze zrozumieniem. Niestety okazało się,  że tym razem wyjątkowo nie było nic do zrobienia. -Mogłeś zostać w domu. - usłyszałem z ust Martin. Czy było warto wstawać? Tak, w drodze powrotnej wypożyczyłem rower. Będzie mój przez następne 3 miesiące. Teraz żaden strajk mi nie straszny.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8009239332313945799-8614974771178201585?l=gandawa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gandawa.blogspot.com/feeds/8614974771178201585/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8009239332313945799&amp;postID=8614974771178201585' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8009239332313945799/posts/default/8614974771178201585'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8009239332313945799/posts/default/8614974771178201585'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gandawa.blogspot.com/2008/10/niebieskie-ptaki-do-paki.html' title='Niebieskie ptaki do paki!'/><author><name>Maciek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06361588513281931145</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_NvYLJF1pTuk/SPeK2tmXiiI/AAAAAAAAAFk/-TbdnHblnVE/S220/blog+profill.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8009239332313945799.post-3692000872319754760</id><published>2008-10-06T08:32:00.001+02:00</published><updated>2009-01-11T13:09:16.319+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gent'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Belgowie'/><title type='text'>strike</title><content type='html'>Kolejny już raz postanowiłem wybrać się do urzędu, by się wreszcie zameldować. Tym razem udało mi się wstać. Było ciemno, gdy wychodziłem z domu. Ponieważ nie chciało mi się jakoś bardzo iść, poszedłem na przystanek, wydałem 1,20 na bilet i czekałem na tramwaj. Po jakichś 8 minutach pomyślałem, że to coś nie tak że tramwaje o tej porze tak rzadko jeżdżą. Wtedy mi się przypomniało: strajk. Jednak strajkują.  Dobrze przynajmniej, że Gandawa nie jest wielkim miastem i można się po niej poruszać piechotą. Jeszcze zanim ruszyłem, zacząłem się zastanawiać, czy jeśli komunikacja miejska stoi, to czy tacy pracowici ludzie, jak urzędnicy, też nie zrobili sobie wolnego. Gdybym nad tym się zastanawiał jeszcze przed wstaniem, zaraz po skręceniu budzika, jestem pewien, że z ciepłego łóżeczka bym się nie ruszył. Wiem, bo zawsze gdy słyszę swój budzik próbuję znaleźć argumenty, które pozwolą mi jeszcze trochę poleżeć. Ale nie było już odwrotu. Byłem obudzony i do urzędu trzeba było iść, chociażby po to, by sprawdzić, czy warto było wstawać, czy nie. &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SOm1hhJmowI/AAAAAAAAAC8/SYmdWb6DXUw/s1600-h/DSCN5702.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://4.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SOm1hhJmowI/AAAAAAAAAC8/SYmdWb6DXUw/s320/DSCN5702.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5253930027743355650" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Nie warto było.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8009239332313945799-3692000872319754760?l=gandawa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gandawa.blogspot.com/feeds/3692000872319754760/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8009239332313945799&amp;postID=3692000872319754760' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8009239332313945799/posts/default/3692000872319754760'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8009239332313945799/posts/default/3692000872319754760'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gandawa.blogspot.com/2008/10/strike.html' title='strike'/><author><name>Tobiasz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04110400278783696950</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SNbJSprItkI/AAAAAAAAAAQ/pL8_i1wzTJ4/S220/t.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SOm1hhJmowI/AAAAAAAAAC8/SYmdWb6DXUw/s72-c/DSCN5702.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8009239332313945799.post-8488062398277293006</id><published>2008-10-05T00:21:00.001+02:00</published><updated>2009-01-11T13:11:07.496+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zwiedzanie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sztuka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='weekend'/><title type='text'>zwiedzanie</title><content type='html'>&lt;p class="MsoNormal"&gt;Wczoraj, w piątek, KaHo zorganizowała dla zagranicznych studentów zwiedzanie miasta z przewodnikiem. &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SOfuT__mJhI/AAAAAAAAACE/Bi51ozc8Rxg/s1600-h/wycieczka.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SOfuT__mJhI/AAAAAAAAACE/Bi51ozc8Rxg/s200/wycieczka.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5253429517714073106" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;W dwie godziny nie da się powiedzieć wszystkiego o mieście z tak bogatą historia jak Gandawa, ale parę rzeczy się wyjaśniło. Na przykład to, dlaczego na kilku słupach namalowane zostały malutkie flagi Polski (ten biało-czerwone symbole ponoć oznaczają drogę do Santiago de Compostela). Albo czemu w jednej dzielnicy miasta malowane są na murach szubienice (długa historia, nie chce mi się pisać).&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SOfvgb8L_BI/AAAAAAAAACs/6AzG28xOwVc/s1600-h/gent.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SOfvgb8L_BI/AAAAAAAAACs/6AzG28xOwVc/s200/gent.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5253430830886026258" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Najważniejszym celem wycieczki była integracja Erazmusów. Nie mamy wspólnych zajęć i praktycznie nie ma okazji to poznania się, dlatego tego typu inicjatywy są bardzo potrzebne. Godnym wspomnienia jest fakt, że nasza uczelnia zafundowała nam na koniec piwo. Na frytki poszliśmy z własnej inicjatywy. &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SOfufn-rteI/AAAAAAAAACM/Vv0zUpojPR8/s1600-h/na+frytkach.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SOfufn-rteI/AAAAAAAAACM/Vv0zUpojPR8/s200/na+frytkach.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5253429717426222562" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;W tym międzynarodowym towarzystwie znalazły się nie tylko osoby z Polski, ale również Słowacji, Irlandii, Hiszpanii, Francji, Albanii, Brazylii, Indii, Nepalu, Malezji, Chin, Etiopii i mam nadzieję, że o nikim nie zapomniałem. Wzajemne przenikanie się różnych kultur; ludzi, którzy mają inne zwyczaje i inny styl życia, jest bardzo istotnym i ciekawym aspektem programu Erasmus. Dowiedziałem się kilku interesujących rzeczy, m.in., że Halloween wymyślili Irlandczycy, a nie Amerykanie. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;A dzisiaj (sobota) zwiedzania ciąg dalszy. Tym razem nie Gandawa, ale Antwerpia. &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SOfurceWEPI/AAAAAAAAACU/q8dzl1L4s5w/s1600-h/antwerpia.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SOfurceWEPI/AAAAAAAAACU/q8dzl1L4s5w/s200/antwerpia.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5253429920496226546" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Też stare i w przeszłości potężne miasto. Obecnie, z resztą, też odgrywa dużą rolę, choćby z powodu portu - drugie pod względem wielkości miasto portowe w Europie. Nie mieliśmy przewodnika, więc zanim trafiliśmy do centrum, zwiedziliśmy inną część miasta. Na swój sposób ciekawą i bardzo wielonarodowościową. Sklepy irańskie, tureckie, brazylijskie, afrykańskie oraz polskie. W ogóle najpierw to oczywiście zobaczyliśmy dworzec. Ponad stuletni, odrestaurowany gmach, na którym perony znajdowały się na 3 albo 4 piętrach. Dotarliśmy w końcu do katedry. Warto było poświęcić na ten cel 2 euro - środku było dużo do zobaczenia. &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SOfvQULo3UI/AAAAAAAAACk/blPE7uSxKFY/s1600-h/rubens.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SOfvQULo3UI/AAAAAAAAACk/blPE7uSxKFY/s200/rubens.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5253430553925442882" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Na przykład obrazy Rubensa – dopiero będąc tam zdałem sobie sprawę, że ten słynny malarz pochodzi właśnie stąd. Próbowaliśmy potem pójść do jego domu (Rubenshuis), ale już był zamknięty. Co jeszcze? Spacer wzdłuż i pod rzeką Skaldą. Tunel miał ponad pół kilometra. Włoska restauracja, taka restauracja gdzie piliśmy piwo, plac zabaw zrobiony z fragmentów statków (może to nie był plac zabaw, ale my świetnie się bawiliśmy). &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SOietpT77JI/AAAAAAAAAC0/xajfAAeX8hA/s1600-h/plac+zabaw.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer;" src="http://4.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SOietpT77JI/AAAAAAAAAC0/xajfAAeX8hA/s200/plac+zabaw.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5253623472348458130" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;W kilku miejscach nas nie było, ale wiemy że w Antwerpii nie byliśmy po raz ostatni. &lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8009239332313945799-8488062398277293006?l=gandawa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gandawa.blogspot.com/feeds/8488062398277293006/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8009239332313945799&amp;postID=8488062398277293006' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8009239332313945799/posts/default/8488062398277293006'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8009239332313945799/posts/default/8488062398277293006'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gandawa.blogspot.com/2008/10/zwiedzanie.html' title='zwiedzanie'/><author><name>Tobiasz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04110400278783696950</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SNbJSprItkI/AAAAAAAAAAQ/pL8_i1wzTJ4/S220/t.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SOfuT__mJhI/AAAAAAAAACE/Bi51ozc8Rxg/s72-c/wycieczka.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8009239332313945799.post-8188542671200449846</id><published>2008-10-01T18:35:00.001+02:00</published><updated>2009-01-10T21:42:06.660+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gent'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przygoda'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='uniwersytet'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='formalności'/><title type='text'></title><content type='html'>Tak, dziewczyny pamiętały, chociaż ja sam zapomniałem o tym dniu. To było miłe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj napiszę o 2 rzeczach.&lt;br /&gt;Dzień zacząłem od podróży do kliniki, gdzie znajduje się laboratorium, w którym mam praktykę. Podróż = 3 autobusy = 1h. To i tak dobrze, bo pierwszego dnia pomyliłem drogę na przystanek i na miejsce dotarłem po 2 godzinach. Przy okazji wyszedłem wtedy poza granice miasta i mogłem zrobić to piękne zdjęcie.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_NvYLJF1pTuk/SOO0oQn6n2I/AAAAAAAAADo/ksO0zo9Ib1M/s1600-h/20080929.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_NvYLJF1pTuk/SOO0oQn6n2I/AAAAAAAAADo/ksO0zo9Ib1M/s400/20080929.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5252240194194284386" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Druga sprawa, to radosna nowina o tym,  że od dzisiaj  jestem studentem Universiteit Gent.  Przy okazji  dopełniania formalności związanych z rejestracją na uniwersytecie  zauważyłem wygodne rozwiązanie.  Dokumenty musiałem zanieść do rektoratu. Tam w korytarzu, na dotykowym ekranie komputera,  zaznaczyłem  w jakiej sprawie przyszedłem i  dostałem  "bilet" z numerem.  W poczekalni było  dużo ludzi, ale nie  stali  w kolejce przestępując z nogi na nogę.  Wszyscy siedzieli. Nad wejściem do części biurowej wisiał ekran.  Na nim widniały numery  "biletów" i litery określające pokój do którego petent ma się udać.  Kiedy na ekranie pojawiała się nowa informacja, oczekujący byli o tym informowani dźwiękiem. Mój wyświetlił sie po 15 minutach.  Dla niektórych może to wyglądać  na  opowiadanie z gatunku science-fiction.  Trudno sobie wyobrazić  przestrzeń przed  dziekanatem,  w której nie ma  kolejki lub co gorsza  - zbiorowiska ludzi,  które nie ma długości, ale można je przez promień i gęstość.  Czy  na PWr nie można zainstalować takiego systemu?&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_NvYLJF1pTuk/SOO4AWtbaJI/AAAAAAAAADw/0nL-e1Aaihg/s1600-h/20081001%28004%29.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_NvYLJF1pTuk/SOO4AWtbaJI/AAAAAAAAADw/0nL-e1Aaihg/s400/20081001%28004%29.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5252243906679761042" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;P.S.  Mam legitymację,  więc teraz mogę wypożyczyć rower.  Najlepszy środek transportu w Gandawie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Maciek&lt;img src="file:///C:/Documents%20and%20Settings/Maciej/Moje%20dokumenty/Moje%20obrazy/Z%20kom%C3%B3rki/200809/20080929.jpg" alt="" /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8009239332313945799-8188542671200449846?l=gandawa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gandawa.blogspot.com/feeds/8188542671200449846/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8009239332313945799&amp;postID=8188542671200449846' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8009239332313945799/posts/default/8188542671200449846'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8009239332313945799/posts/default/8188542671200449846'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gandawa.blogspot.com/2008/10/tak-dziewczyny-pamitay-chocia-ja-sam.html' title=''/><author><name>Maciek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06361588513281931145</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_NvYLJF1pTuk/SPeK2tmXiiI/AAAAAAAAAFk/-TbdnHblnVE/S220/blog+profill.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_NvYLJF1pTuk/SOO0oQn6n2I/AAAAAAAAADo/ksO0zo9Ib1M/s72-c/20080929.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8009239332313945799.post-8191421066805653825</id><published>2008-10-01T00:03:00.000+02:00</published><updated>2008-10-01T18:27:25.463+02:00</updated><title type='text'>pamiętały</title><content type='html'>Pamiętały. A już w nie zwątpiłem. Do tego święta nigdy nie przywiązywałem większej wagi, ale jeśli się mieszka z trzema kobietami, to Dzień Chłopaka wypadało by jakoś uczcić. Już planowałem się poskarżyć na blogu. &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SOKpQbETDGI/AAAAAAAAABU/IlkKhb0CWs0/s1600-h/kobiety.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SOKpQbETDGI/AAAAAAAAABU/IlkKhb0CWs0/s200/kobiety.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5251946215076203618" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Wszystko wcześniej zaplanowały. Niby nic, pójdziemy dziś odwiedzić Maćka. Nie wyczułem podstępu. A powinienem, bo wychodzenie w taką pogodę, na drugi koniec miasta nie jest w ich stylu. No i gdy dotarliśmy na miejsce, wręczyły nam po zestawie "duży chłopiec" (guma do żucia, lizak, oranżada w proszku etc).&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SOKoKbHBePI/AAAAAAAAABE/8iRtP2YZ0Ro/s1600-h/du%C5%BCe+dzieci.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 412px; height: 308px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SOKoKbHBePI/AAAAAAAAABE/8iRtP2YZ0Ro/s320/du%C5%BCe+dzieci.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5251945012496791794" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Fajnie :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8009239332313945799-8191421066805653825?l=gandawa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gandawa.blogspot.com/feeds/8191421066805653825/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8009239332313945799&amp;postID=8191421066805653825' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8009239332313945799/posts/default/8191421066805653825'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8009239332313945799/posts/default/8191421066805653825'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gandawa.blogspot.com/2008/09/pamitay.html' title='pamiętały'/><author><name>Tobiasz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04110400278783696950</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SNbJSprItkI/AAAAAAAAAAQ/pL8_i1wzTJ4/S220/t.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SOKpQbETDGI/AAAAAAAAABU/IlkKhb0CWs0/s72-c/kobiety.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8009239332313945799.post-5734415734008358728</id><published>2008-09-28T00:29:00.001+02:00</published><updated>2009-01-08T22:44:18.823+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obiad'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gotuj z Tobiaszem'/><title type='text'>Żaki w kuchni</title><content type='html'>Jak zrobić obiad, jeśli nie masz nic, co na obiad by się nadawało.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Pożycz od koleżanek kilka ziemniaków.&lt;br /&gt;2. Jeszcze zanim zaplanujesz obiad, zacznij je gotować. &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SN68YAuQFZI/AAAAAAAAAAs/i8hZsKxXdeM/s1600-h/working+in+progress.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SN68YAuQFZI/AAAAAAAAAAs/i8hZsKxXdeM/s320/working+in+progress.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5250841336257451410" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;To trochę trwa.&lt;br /&gt; 3. Znajdź w lodówce jakieś mięso. Kabanosy i krakowska sucha świetnie się do tego nadają. Przed wrzuceniem na patelnie drobno to pokrój. Niekoniecznie każdy musi widzieć, że ten fikuśny obiad to smażone kabanosy.&lt;br /&gt;4. Sprawdź, czy w lodówce na pewno nie masz czegoś jeszcze. Wyciągnij ser żółty. Tak, serek topiony też.&lt;br /&gt;5. Zrób sos. Woda jest w kranie, a sos w proszku pożycz od koleżanek. Wymieszaj i zacznij gotować.&lt;br /&gt;6. Do tego sosu wrzuć serek topiony. A co?&lt;br /&gt;7. To podsmażane "mięso" też wrzuć do sosu. Nie stresuj się, jeśli mieszanina zmieni kolor.&lt;br /&gt;8. Poczekaj na ziemniaki. O tym, że trzeba było je solić, oczywiście, pamiętałeś.&lt;br /&gt;9. Odcedź kartofelki. Umieść je na talerzu. Kroić nie już nie musisz, bo powinny być pokrojone jeszcze przed rozpoczęciem gotowania.&lt;br /&gt;10. Czy jakiś składnik nie został jeszcze wykorzystany? Ser żółty, oczywiście. Zetrzyj go i posyp nim ziemniaki.&lt;br /&gt;11. Rozmieść mięSos na podstawie serowo-ziemniaczanej.&lt;br /&gt;12. Przygotuj coś do picia. Jeśli nie ma herbaty, zaproponuj koledze miętę, a sam weź kawę. Kolejną tego dnia, ale żeby to urozmaicić, osłódź nutellą.&lt;br /&gt;13. Pochwal się wszystkim, jaki ty pomysłowy jesteś. Zrób zdjęcie, a jako dekorację użyj znalezione w kuchni przyprawy.&lt;br /&gt;14. Zjedz to! Nie marudź, bo jest bardzo dobre.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SN68YNwZBLI/AAAAAAAAAA0/tx_lEMuJmqE/s1600-h/rezultat.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SN68YNwZBLI/AAAAAAAAAA0/tx_lEMuJmqE/s320/rezultat.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5250841339756086450" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8009239332313945799-5734415734008358728?l=gandawa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gandawa.blogspot.com/feeds/5734415734008358728/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8009239332313945799&amp;postID=5734415734008358728' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8009239332313945799/posts/default/5734415734008358728'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8009239332313945799/posts/default/5734415734008358728'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gandawa.blogspot.com/2008/09/aki-w-kuchni.html' title='Żaki w kuchni'/><author><name>Tobiasz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04110400278783696950</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SNbJSprItkI/AAAAAAAAAAQ/pL8_i1wzTJ4/S220/t.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SN68YAuQFZI/AAAAAAAAAAs/i8hZsKxXdeM/s72-c/working+in+progress.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8009239332313945799.post-6901983389179010496</id><published>2008-09-26T23:12:00.000+02:00</published><updated>2008-09-26T23:49:37.458+02:00</updated><title type='text'>...prawo, lewo, prawo, prawo...</title><content type='html'>Jakoś minął pierwszy tydzień na uczelni. Jak na razie nie było ciężko. Dzisiaj mieliśmy wolne a i w poprzednie dni nie siedzieliśmy po 8 godzin. Wczoraj kalibrowałem pipety, przedwczoraj studiowałem jedną publikację. Takie stopniowe wchodzenie w prawdziwy projekt.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Studia (a zwłaszcza Erasmus) to nie tylko nauka. Wczoraj wieczorem poszliśmy na studenckie party - koncert jakiegoś rockowego zespołu, na który przyszło sporo ludzi z wymiany i nie tylko. Może setka - nie liczyłem. Najwięcej to chyba było Hiszpanów, ale udało się też namierzyć Polaków. To takie proste wcale nie było, bo przy tej ilości decybeli usłyszeć w tłumie ojczysty język nie jest łatwo. Pomógł T-shirt z polskim nadrukiem. Koncert taki średni, publiczność trochę mniej ruchoma niż u nas.  Jedno piwo dostaliśmy gratis. Niefajnie tylko że dawali je w małych kubeczkach - 0,2l.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co jeszcze? W ramach poznawania miasta udało mi się odnaleźć drogę do Lidla. Bardzo daleko to nie jest, ale bez mapy nie dałbym rady. Jak doszedłem do wieży, to potem tylko w prawo, lewo, prawo, prawo, lewo, lewo, prawo i po lewej. Nic nie kupię, tylko sprawdzę jakie ceny - obiecywałem sobie. Kupiłem dużą reklamówkę, żeby pomieścić resztę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jutro dojedzie Maciek, ale zanim go powitamy, czeka nas spotkanie z belgijską biurokracją. Każdy "obcy" przebywający tu trochę dłużej musi sie zarejestrować w Urzędzie Miasta. Najpierw będzie to wielogodzinne czekanie w kolejce - miejmy nadzieję uwieńczone sukcesem, tj. spotkaniem z urzędnikiem. Potem -kiedyś - ma przyjść do mieszkania policjant i sprawdzić czy faktycznie pod danym adresem się mieszka. Planujemy być tam jutro o ósmej rano, czyli wtedy, kiedy ten urząd otwierają. Nasz współlokator z Nepalu powiedział, że on był o siódmej i już przed nim w kolejce stało 21 osób. W sobotę osób ma być jeszcze więcej. Zobaczymy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8009239332313945799-6901983389179010496?l=gandawa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gandawa.blogspot.com/feeds/6901983389179010496/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8009239332313945799&amp;postID=6901983389179010496' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8009239332313945799/posts/default/6901983389179010496'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8009239332313945799/posts/default/6901983389179010496'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gandawa.blogspot.com/2008/09/prawo-lewo-prawo-prawo.html' title='...prawo, lewo, prawo, prawo...'/><author><name>Tobiasz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04110400278783696950</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SNbJSprItkI/AAAAAAAAAAQ/pL8_i1wzTJ4/S220/t.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8009239332313945799.post-6763906111318315588</id><published>2008-09-25T16:30:00.001+02:00</published><updated>2009-01-10T21:38:48.294+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fomalności'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wrocław'/><title type='text'>2 dni przed godziną W</title><content type='html'>Tobiasz, Kamila, Gosia i Marta są już w Gandawie. Od dzisiaj także i ja przyczynię sie do tworzenia tego bloga. Dzięki programowi Erasmus i szczęśliwemu zbiegowi okoliczności jadę na praktykę do Szpitala Klinicznego przy Uniwersytecie Gent. Koniec wstępu.  Minął mój ostatni dzień we Wrocławiu.&lt;br /&gt;Poczułem ulgę. Nocny pociąg przywiózł mnie do miasta stu mostów niedługo po świcie. Mdłe śniadanie z dworcowego baru zapełniło mój żołądek. Choć Wrocław przywitał mnie chłodem i deszczem nie zrobiło to na mnie wrażenia.  Zabrałem się do roboty. Nie przyjechałem tu spacerować. Miałem zebrać niezbędne podpisy na dokumentach, które jak sie dowiedziałem kilka dni wcześniej były niezbędne dla mojej praktyki na Gent University. Nie obyło się bez problemów.  Pierwszy podpis sprawił ich najwięcej, bo wskazałem złe pole - zresztą tak było jeszcze 2 razy. Wydrukowałem czwartą kopię dokumentu i, tym razem w skupieniu, podałem do podpisu koordynatorowi ds. praktyk. Później w dziekanacie dokumenty czekały na Panią Prodziekan. Miałem pecha, bo tego dnia była zajęta radą wydziału i doktoratem dla Kanclerz A. Merkel. Po 13 wróciłem po dokumenty - opatrzność nade mną czuwała - były podpisane. Z uśmiechem udałem sie do Działu Współpracy Międzynarodowej. Tam przekazałem brakujące zaświadczenia i z radością podpisałem umowę. Od tamtej chwili mogę być już pewien, że jadę do Belgii. W drodze na dworzec przyjrzałem sie uroczystości powitania szacownego gościa z Niemiec w progach Politechniki.  Zdążyłem też spotkać się z Panią Promotor, która pomogła mi w znalezieniu miejsca praktyki. Bez tej pomocy nie pojechałbym do Gent.&lt;br /&gt;W strugach deszczu wsiadłem do pociągu, który jedzie najdłuższą trasą kolejową w Polsce (Szczecin - Przemyśl)  gotowy na prawie 8 godzinną podróż. Dojechałem bez przygód. Może warto zwrócić uwagę, że na 5 osób w przedziale 4 wybierały się właśnie na Erasmusa.&lt;br /&gt;To było wczoraj. Poczułem ulgę, że już wszystko załatwiłem.&lt;br /&gt;Dzisiaj pakowanie i pożegnania.&lt;br /&gt;Jutro: moja mała godzina W. Wyjazd&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8009239332313945799-6763906111318315588?l=gandawa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gandawa.blogspot.com/feeds/6763906111318315588/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8009239332313945799&amp;postID=6763906111318315588' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8009239332313945799/posts/default/6763906111318315588'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8009239332313945799/posts/default/6763906111318315588'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gandawa.blogspot.com/2008/09/2-dni-przed-godzin-w.html' title='2 dni przed godziną W'/><author><name>Maciek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06361588513281931145</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_NvYLJF1pTuk/SPeK2tmXiiI/AAAAAAAAAFk/-TbdnHblnVE/S220/blog+profill.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8009239332313945799.post-4337563990591170102</id><published>2008-09-22T21:18:00.001+02:00</published><updated>2009-01-11T13:12:09.935+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gent'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='erasmus'/><title type='text'>obrazki z życia</title><content type='html'>Niedzielne południe - gorące jak na Belgię w tej porze roku. W centrum miasta, które przygotowuje się na obchody 200-lecia jakiegoś swojego ważnego wydarzenia, przy fontannie siedzi sobie czwórka  studentów. Z dzwonów pobliskiej katedry rozbrzmiewa muzyka. Zaraz zagra melodię "Drunken sailor" ("Morskie opowieści"). Póki co, do naszych uszu dochodzą płynne dźwięki "Usta milczą dusza śpiewa". W ustach smak kupionych przed chwilą belgijskich czekoladek. Jasna strona Erasmusa. Oby takich jak najwięcej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poniedziałkowy ranek. Pierwsza wizyta w laboratorium nieubłaganie się zbliża. Jak to będzie? Jakich ludzi spotkamy? Jak będzie wyglądać miejsce, w którym przepracujemy najbliższe miesiące? Droga na uczelnię jest bardzo krótka. To już tutaj.&lt;br /&gt;...&lt;br /&gt;Nieźle. Mogło być dużo gorzej. To tylko pierwsze spotkanie, więc ciężko coś powiedzieć, ale damy radę. Przynajmniej taką mamy nadzieję. Jest jeszcze przed południem. Na dzisiaj to już koniec zajęć, ale taka sytuacja zbyt szybko się nie powtórzy. "Będziecie tu od ósmej do siedemnastej. Z godzinną przerwą obiadową."&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8009239332313945799-4337563990591170102?l=gandawa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gandawa.blogspot.com/feeds/4337563990591170102/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8009239332313945799&amp;postID=4337563990591170102' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8009239332313945799/posts/default/4337563990591170102'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8009239332313945799/posts/default/4337563990591170102'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gandawa.blogspot.com/2008/09/obrazki-z-ycia.html' title='obrazki z życia'/><author><name>Tobiasz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04110400278783696950</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SNbJSprItkI/AAAAAAAAAAQ/pL8_i1wzTJ4/S220/t.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8009239332313945799.post-6674508727879580983</id><published>2008-09-19T16:16:00.001+02:00</published><updated>2009-01-11T13:13:04.538+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gent'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='erasmus'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='formalności'/><title type='text'>dzień pierwszy</title><content type='html'>Jest internet! :) Mogę umieścić na stronie to co spisałem wczoraj po przyjeździe:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;W końcu jestem w Gandawie. Mam za sobą najtrudniejszą część załatwiania formalności,&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;17-godzinną podróż oraz pierwsze spotkanie z belgijską rzeczywistością. Nawet przyjemny kraj, chociaż niewiele można powiedzieć na podstawie tego co zobaczyłem z okna autobusu. Te kilka godzin które spędziliśmy (ja, Marta i Gosia) poświęcamy na oswojenie się z mieszkaniem. Początkowo zrobiło na nas dobre wrażenie, z czasem zaczęliśmy je poznawać lepiej: piecyk nie grzeje, żarówka nie świeci, mieszkanie trzeba posprzątać itd. Ale nie jest źle. Cieszę się że nie musieliśmy sami go sobi szukać, ale postarała się o to nasza nowa uczelnia.&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt;Jutro jeszcze jakieś formalności, a do laboratorium schodzimy dopiero w poniedziałek, także na starcie mam 3 dni wakacji. Chociaż gdybym siedział sobie we Wrocławiu, to wakacji zostało by mi jeszcze jakieś 2 tygodnie. Fajnie że tu jestem.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8009239332313945799-6674508727879580983?l=gandawa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gandawa.blogspot.com/feeds/6674508727879580983/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8009239332313945799&amp;postID=6674508727879580983' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8009239332313945799/posts/default/6674508727879580983'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8009239332313945799/posts/default/6674508727879580983'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gandawa.blogspot.com/2008/09/dzie-pierwszy.html' title='dzień pierwszy'/><author><name>Tobiasz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04110400278783696950</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_X_dUluTxhcs/SNbJSprItkI/AAAAAAAAAAQ/pL8_i1wzTJ4/S220/t.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8009239332313945799.post-6227472314629229468</id><published>2008-09-08T23:01:00.001+02:00</published><updated>2009-01-10T21:37:03.999+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='praktycznie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='erasmus'/><title type='text'>Nieograniczone możliwości?</title><content type='html'>Wielu z Was o tym pewnie myślało, wielu brało to pod uwagę przy wyborze uczelni. Możliwość wyjazdu za granicę i studiowania. Coś, czego nie mieli nasi rodzice, a co dała nam nowoczesna Europa. Czy warto jechać? Czy to nie strata czasu? Czy sobie poradzę? Jak będzie? Ile to będzie kosztować? Na te pytania już niedługo poznam odpowiedź, a wcześniej rozwieję Wasze wątpliwości i opiszę co zrobić, by dostać stypendium na studia lub praktyki zagraniczne w ramach programu Erasmus.  Już teraz powiem, że możliwości wcale nie są takie nieograniczone...ograniczy nas biurokracja. Miłej lektury!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8009239332313945799-6227472314629229468?l=gandawa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gandawa.blogspot.com/feeds/6227472314629229468/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8009239332313945799&amp;postID=6227472314629229468' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8009239332313945799/posts/default/6227472314629229468'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8009239332313945799/posts/default/6227472314629229468'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gandawa.blogspot.com/2008/09/nieograniczone-moliwoci.html' title='Nieograniczone możliwości?'/><author><name>Maciek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06361588513281931145</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_NvYLJF1pTuk/SPeK2tmXiiI/AAAAAAAAAFk/-TbdnHblnVE/S220/blog+profill.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry></feed>
