czwartek, 25 września 2008

2 dni przed godziną W

Tobiasz, Kamila, Gosia i Marta są już w Gandawie. Od dzisiaj także i ja przyczynię sie do tworzenia tego bloga. Dzięki programowi Erasmus i szczęśliwemu zbiegowi okoliczności jadę na praktykę do Szpitala Klinicznego przy Uniwersytecie Gent. Koniec wstępu. Minął mój ostatni dzień we Wrocławiu.
Poczułem ulgę. Nocny pociąg przywiózł mnie do miasta stu mostów niedługo po świcie. Mdłe śniadanie z dworcowego baru zapełniło mój żołądek. Choć Wrocław przywitał mnie chłodem i deszczem nie zrobiło to na mnie wrażenia. Zabrałem się do roboty. Nie przyjechałem tu spacerować. Miałem zebrać niezbędne podpisy na dokumentach, które jak sie dowiedziałem kilka dni wcześniej były niezbędne dla mojej praktyki na Gent University. Nie obyło się bez problemów. Pierwszy podpis sprawił ich najwięcej, bo wskazałem złe pole - zresztą tak było jeszcze 2 razy. Wydrukowałem czwartą kopię dokumentu i, tym razem w skupieniu, podałem do podpisu koordynatorowi ds. praktyk. Później w dziekanacie dokumenty czekały na Panią Prodziekan. Miałem pecha, bo tego dnia była zajęta radą wydziału i doktoratem dla Kanclerz A. Merkel. Po 13 wróciłem po dokumenty - opatrzność nade mną czuwała - były podpisane. Z uśmiechem udałem sie do Działu Współpracy Międzynarodowej. Tam przekazałem brakujące zaświadczenia i z radością podpisałem umowę. Od tamtej chwili mogę być już pewien, że jadę do Belgii. W drodze na dworzec przyjrzałem sie uroczystości powitania szacownego gościa z Niemiec w progach Politechniki. Zdążyłem też spotkać się z Panią Promotor, która pomogła mi w znalezieniu miejsca praktyki. Bez tej pomocy nie pojechałbym do Gent.
W strugach deszczu wsiadłem do pociągu, który jedzie najdłuższą trasą kolejową w Polsce (Szczecin - Przemyśl) gotowy na prawie 8 godzinną podróż. Dojechałem bez przygód. Może warto zwrócić uwagę, że na 5 osób w przedziale 4 wybierały się właśnie na Erasmusa.
To było wczoraj. Poczułem ulgę, że już wszystko załatwiłem.
Dzisiaj pakowanie i pożegnania.
Jutro: moja mała godzina W. Wyjazd

Brak komentarzy:

Subiektywna mapa